Vicky Cristina Barcelona PDF Drukuj Email

Dawno nie słyszałam w kinie piosenki, która, by się tak potrafiła przykleić.
I przy okazji tak dobrze oddawała klimat Barcelony.
Mam sentyment do tego miasta.
Zwiedzałam je z koleżanką i to była moja ostatnia podróż bez cienia.
Dlatego już na starcie nowa produkcja Allena miała u mnie plus za miejsce realizacji.
Cudne zdjęcia, piekne światło i historia niby zwykła, pospolita, a jednak wciągająca.
Pewnie dlatego, że każda opowieść o miłości sprawia, że przykładamy do niej siebie i własne przeżycia.
Słyszałam, że Woody tym filmem zawiódł.
Mnie nie. Wciąż doceniam jego zmysł obserwacji, umiejetność wychwytywania szczegółów, które z życia przenosi do filmu.
Tym razem mamy dwie kobiety, bezpruderyjnego malarza i jego niezrównoważoną ex żonę.
I kilka zaskakujących zwrotów akcji.
Tak zaskakujących jak nieprzewidywalna potrafi być miłość i chemia zakochania.
Może i banał, ale sprawdzający się w życiu.
Tyle układów ile ludzi.
I każdy, kto był zakochany wie, że tego stanu nie da się wytłumaczyć i zrozumieć.
Wiem, że jest już płyta z muzyką z filmu.
Na wakacje będzie jak znalazł.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 1 gość
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak