6 lutego 2004 PDF Drukuj Email

Zaczynam się łapać na tym, że piątki mnie zaskakują.
To moje ulubione dni tygodnia.
Lubię tę popołudniowa świadomość ,ze przede mną przestrzeń do wypełnienia. I choć obiecuję sobie, że w wreszcie się wyśpię, to zwykle nowy tydzień rozpoczynam z jeszcze większymi zaległościami.
Czekam aż ktoś wymyśli sen w pigułce. Mogę testować nawet na ochotnika, po to by zyskać kolejne godziny życia. A na razie jestem jak dziecko, które żeby się wyspać powinno kłaść się po dobranocce. Mój kolega z radia żartuje, że ciągle jestem młoda skoro nie mam problemów ze snem, bo przecież te pojawiają się z wiekiem. :)
W piątki łatwo czuć się młodym :)
Mój rzadko kiedy zrealizowany plan na to popołudnie jest prosty. Kupić cytrynowy drink. Wybrać jeden z filmów na dvd piętrzących się na parapecie (ostatnio próbowałam obejrzeć Chicago). Wygodnie rozłożyć się na kanapie i przestać patrzeć na zegar. Jeśli uda mi się to dziś - napiszę.

 
następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 13 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak