Slumdog.Milioner z ulicy. PDF Drukuj Email

Tego dnia, kiedy świat dowiedział się, że film Brytyjczyka Danny'ego Boyla dostał 8 Oskarów, usiadłam w kinie, żeby skonfrontować ocenę Akademii z moją własną.
Troszkę się bałam.
Koleżanka, która już fim widziała przyznała się do łez.
Nie takich, ukradkiem ocieranych, ale tych, które potrafią płynąć jeszcze długo po wyjściu z kina.
Ten obraz ją kompletnie rozwalił.
Nie jestem odporna na nieszczęścia tego świata.
A ponieważ nie mam też w sobie nic z masochistki obawiałam się czy dam radę patrzeć na historię chłopca ze slamsów, który na dodatek przechodzi przez piekło.
Podskakiwałam na fotelu przy każdym mocniejszym momencie, ale też dość szybko całkowicie wsiąkłam w opowiadaną historię.
Było w niej wszystko-dziecięca beztroska.
Pomieszana z grozą, fatalizmem, serią nieszczęść, próbami utrzymania się na powierzchni.
Mój tata lubi mawiać- kto się biedny urodzi-biedny umrze.
W tej opowieści jest inaczej.
Slumdog zostaje milionerem, choć nie pieniędzy szuka a dziewczyny.
Wszak wszystkie głupstwa jakie w życiu popełniamy robimy z miłości, albo dla pieniędzy.
Nie wiem czy film o tym, że gdzieś mają gorzej pomoże przetrwać kryzys, mnie na pewno utwierdził w przekonaniu, że urodziłam się w świetnym miejscu i w nienajgorszym czasie.
Zobaczcie koniecznie!

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 1 gość
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak