Monachium PDF Drukuj Email

To było dokładnie rok temu.
Brat, zafiksowany historyk namówił mnie na podróż do Monachium.

Nie miałam żadnych wyobrażeń.
Niemcy zwykle omijałam, bo czego miałby tu szukać ktoś wychowany na Klossie i 4 Pancernych.
Może dlatego zachwyt jaki tu przeżyłam rok temu był tak dziewiczo czysty.
Zaczarowały mnie świąteczne kiermasze, z obowiązkowym grzanym winem podawanym w specjalnych kubeczkach, ze straganami mieniącymi się kolorami, błyskotki, drewniane figurki, ruchome szopki i wystawy.
Brat narzucił swoje tempo.
W kilka dni obejrzeliśmy Monachium i okolice.
To była miłość od pierwszego wejrzenia.
Nie przeminęła z wiatrem.
Chciałam tu wrócić, dokładnie tak jak wtedy, nastroić się tuż przed Bożym Narodzeniem.
I oto jestem.
Piszę te słowa w Augustiner Brau Munchen, pije piwo, patrzę na ludzi zmierzających pewnym, lub chwiejnym krokiem do miejsc sobotnich spotkań i jestem szczęśliwa.
Nie dlatego, że pszeniczne piwo zaczęło działać, ale dlatego, że zadziałała wiara.
Wróciłam tu, bo chciałam i wierzyłam, że jest to możliwe.
Spójrzcie na adwentową Bawarię.
Tak ją widzę.

MonachiumMonachiumMonachiumMonachium
MonachiumMonachiumMonachiumMonachium
MonachiumMonachium  

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 6 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak