25 sierpnia 2015 PDF Drukuj Email
„Kobietom po 40stce odwala. Bo one już nie mogą. My to co innego. Możemy( rechot) i jesteśmy atrakcyjni, a dla nich ta 40tka to koniec. Coraz młodsze na nas lecą. (rechot) Byleby zupa była na stole. I łyżka podana.” Postawiłam uszy. Siedziałam na łące pod wiejskim sklepem. Trzech facetów ubranych w profesjonalny strój rowerowy zwróciło moją uwagę już wcześniej. Królowie weekendu. Raczej nie życia. Robili sobie selfiaka czekając na prom przez Wisłę wrzeszcząc na cały głos jaka to super k…wyprawa, i jak się super k…czują. Do sklepu podjechali na browara - „to już piaty w czasie tej wyprawy”.( rechot) Dzielili się swoimi refleksjami, a ja siedziałam za krzakami, tuż obok, chcąc nie chcąc słysząc jakie to panowie mają życiowe przemyślenia, po tej swojej 40stce. „Tyyy, ale jak ona się dowie, że ja mam dupę, to tego rozwodu szybko nie dostanę. No nie dostaniesz. Ja mam doświadczenie. Zobaczysz, zrobi z ciebie potwora. Noo. Muszę z dupą o tym pogadać. Że tamta nie może o niej usłyszeć” Zmiana narracji na krótki zachwyt nad przerzutkami. Powrót do tematu męsko - damskiego. „Ja to w trakcie życia z Moniką byłem w 4 dłuższych związkach.” Koledzy nie komentują, no chyba , że bezgłośnie wyrazili podziw dla jurności kumpla. Kolejny ogier rzuca - „Ech chłopaki, ale ja się świetnie czuję! Życie zaczyna się po 40stce. Człowiek wszystko ma. Dzieci są, kasa jest. Taaak - filozofuje. My jesteśmy ciągle na fali. Moja partnerka jest 11 lat ode mnie młodsza.” Mówi jakby na potwierdzenie tych zwierzeń. Kolejny, chudy, z mętnym wzrokiem, w stylu Wójcika z Ani Mru Mru. „Kupiłem swojej spodenki rowerowe. A ona stringi pod spód włożyła. Nieeee, mówię, zdejmuj te stringi”. (rechot) Wow! Jego partnerka chodzi w stringach! Niech sobie koledzy wyobrażają i zazdroszczą! Nie mogę dalej słuchać tego samczego bełkotu. Nie wiem kim są dziewczyny, które jedzą z nimi śniadania. Możliwe, że z tej samej bajki. Ale też nie zdziwiłabym się, gdyby po przyjściu do domu chowali się szybko, żeby nie można było poznać, że pili i po cichutku wskakiwali przed swoje x boxy, by nie pomagać przy obiedzie/dzieciach/sprzątaniu. Królowie weekendu z Mordoru.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 1 gość
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak