Still Alice PDF Drukuj Email
Czekałam, aż pojawi się w Polsce i jest. Film „Still Alice” nakręcony na podstawie książki „Motyl”. Julianne Moore dostała za rolę w tym filmie Oskara, a jeden z reżyserów zmarł niecałe 3 tygodnie poźniej. Życie pisze swój scenariusz. Richard Glatzer chorował na stwardnienie zanikowe boczne. Tej choroby dotyczył splash wielka akcja polewania się lodowatą wodą, rozlewająca się po całym świecie. Współtwórca filmu, który na planie porozumiewał się z ekipą za pomocą Ipada, w szpitalu oglądał oskarową galę. Musiał być wzruszony widząc jak Julienne Moore odbiera Oskara za rolę chorującej na Alzheimera pani profesor. Nie, to nie jest film o starszej pani, która traci pamięć. To mocne studium choroby w jej wczesnej postaci. Postać grana przez Moore ma 50 lat. I ogromną świadomość tego co ją czeka. Podobno w naszym kraju chory trafia do lekarza 20 lat po tym jak pojawiają się pierwsze objawy. Roztargnienie, zapominanie zdarzają się przecież każdemu. A już na pewno starszym. To film, po którym jakoś tak zaczyna się myśleć jak będzie ze mną, czy łatwiej mi się pogodzić z utratą fizycznej, czy umysłowej sprawności? Alice mówi, że żałuje, że nie ma raka…Czy ci co mają raka żałują, że nie mają Alzheimera? To film o wartości czasu. O tym, że każda chwila jest bezcenna, bo z każdą kolejną będzie tylko gorzej. To opowieść o nieuchronności losu. To także obraz kobiety, która nie chce być dla nikogo ciężarem, chce sama o sobie stanowić i sama o siebie zadbać. Parę scen pokazujących jak przygotowuje się na nadejście kolejnych etapów choroby jest mega przejmujących. I wreszcie to film pokazujący co dzieje się z rodziną, gdy ktoś zaczyna w niej chorować. Obejrzyjcie. Nie poczujecie się dobrze, ale poczujecie, że chce wam się dobrze żyć.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 3 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak