Przed północą PDF Drukuj Email
Ci, którzy wychodzili z kina w trakcie projekcji powiedzieliby pewnie- przegadana nuda. O niczym. Ta trzecia częśc trylogii z July Delpy i Ethanem Hawke jest o miłości. Czyli o wszystkim. Miałam duże oczekiwania i nie wyszłam zawiedziona. Choć faktycznie, po Woodym Allenie to rzadki w kinie przypadek, kiedy widz czasem nie nadąża za dialogami. Popcorn tu nie smakuje i nijak nie pasuje. Dojrzewałam z nim. Z głównymi bohaterami, którzy poznali się w pociągu, wysiedli w Wiedniu, tam spędzili noc i umówili się za pół roku. Spotkali się jednak już nie całkiem przypadkowo w Paryżu po 9 latach. W tej części są ze sobą kolejne 9, mają dzieci i wszystkie dawne zalety i wady. Wtedy marzyli, by lepiej się poznać, połączyć, teraz znają się aż nadto. Czy wytrzymają ze sobą? Celine, grana przez July Delpy wywołuje silne emocje i to nie tylko w swoim partnerze. Jest irytująco- wkurzająca też dla widza. Aż chciałoby się krzyknąć - ale o cooo ci chooodzi! Jesse - Hawke ma do niej anielską wręcz cierpliwość. "Przed północą" to film o naszych związkach, o tym czy jesteśmy w stanie udźwignąć nasz idealizm, gdy życie staje się realne. Czy upływający czas łączy, czy oddala. Chciałabym żeby za 9 lat była kolejna część, żebym znów mogła przejrzeć się w dialogach tych dwojga. Sprawdzić, czy wciąż doświadczam tego co oni-najpierw idealizmu, bezkompromisowości, zamieniającej się stopniowo w akceptację i dystans. Chciałabym, żeby przy sobie wytrwali i coraz bardziej wierzę, że to co im to ułatwi to ...poczucie humoru.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 4 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak