Anna Karenina PDF Drukuj Email
Skoro na filmie, który trwa 2 godziny i 10 minut, o którym wiem jak się skończy, siedzę coraz bliżej krawędzi kinowego fotela- to znak, że coś jest na rzeczy. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o jego urodę. Bo faktycznie oddziałuje na wiele zmysłów. Jest plastyczny, muzyczny, pełen przepychu. Chodzi o emocje, które się udzielają mimo dobrze znanej historii. Można oczywiście się czepiać, że Keira za chuda i "miniasta" ale nikt mi nie powie, że w roli kobiety szarpanej sprzecznymi uczuciami jest niewiarygodna. Na naszych oczach popada w szaleństwo, a ja autentycznie jej współczuję. Widzę człowieka. Spetanego przekonaniami, gorsetami, konwenansami. Widzę tragedię niemalże antyczną. Jakieś fatum unosi się nad jej życiem. Jest z góry przegrana, bo nie poddaje się obłudzie. Chce być szczera w stosunku do siebie, do męża, do kochanka. Nie do pogodzenia. Zresztą w tej opowieści nie ma zwycięzców. Cierpią wszyscy. Wychodzę z kina w poczuciu, że w teatralnej scenerii ( nota bene świetny metaforyczny pomysł), dotknęłam znów ważnych dla siebie tematów. Zapisuje sobie jedno zdanie. Skąd wiemy, że coś jest właściwe? Po prostu wiemy.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak