Mój rower PDF Drukuj Email
" Uratował mi życie, a ja gadam o jakiejś gaśnicy, zamiast mu podziękować"- chyba tak brzmiała kwestia wypowiedziana przez Michała Urbaniaka, z którą wyszłam z kina. Powiedział jeszcze - u nas tak zawsze. Taaak. U kogo też tak bywało, albo wciąż jest? Kto zamiast powiedzieć "kocham cię", "jesteś ważny" podsuwał talerz zupy, albo wyjeżdzał komuś bliskiemu autem z garażu, mył je, tankował? Kto wprost wysyłał, abo dostawał komunikat zwrotny dotyczący tego jak się czuje w domu, w związku, w rodzinie? No właśnie. Rozmawiamy półsłowkami, nie na temat, albo komunikujemy się czynami. I co wprawniejsi po nich rozpoznają uczucia i emocje. Uczymu się siebie, błądząć, choć prościej byłoby zwyczajnie nazwać co w nas siedzi. Patrzyłam na ten film i choć nie był on w żaden sposób opowieścią o moim dzieciństwie, to na pewno był opowieścią o braku komunikacji. Nikt z nas nie jest wróżką. Jeśli nie nazwiemy swoich potrzeb wprost- niczego nie dostaniemy. Albo zamiast podziękowań za uratowane życie usłyszymy coś o gaśnicy. Zachwyciłam się tym filmem. Oszczędnym, nie przegadanym. Wzruszającym. Z powodu opowiedzianej historii i z powodu Michała Urbaniaka.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 6 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak