przedzimowe PDF Drukuj Email

23/10/2012...

Cześć Marzenko.
Dawno nie pisałem.
U Ciebie dużo sie zmieniło, ja także jestem na nowym etapie życia.
I wiesz nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszlo...
Choć czasem trudno tak mysleć, kiedy w sercu ból...
Ale czas leczy rany...
Trzeba zawsze się cieszyć, że dane było te chwile z tą osobą przeżyć. A że nie trwa to wiecznie...życie...
U mnie znowu mnóstwo energii, mimo, że za oknem jesień.
Tyle fajnych książek, filmów, spektakli do zobaczenia.
Za chwilę jesienny Paryż, a potem zimowe, przedświąteczne Drezno...
Nowe pomysły, jak fajnie i mądrze spędzać czas.
Nowi ludzie, którzy wyzwalają energię
Tobie też nie brakuje pomysłów. Jak tam squash?
Fajnie, że jesteś, gdzieś obok, tu na stronie, bo Zetki już nie słucham od pół roku...
Nie dawaj się i pisz na www do nas częściej:).
A ja płynę z prądem życia, niesiony wiarą, nadzieją i uśmiechem.
Tego Tobie również życzę.:)

Dzięki za maila. Uśmiecham się, bo Twój list to moje myśli, moje słowa, wszystko w co sama wierzę, a co tak ciężko zastosować w trudnych momentach.
Dlatego wtedy tak bardzo są potrzebne takie maile, z takim spojrzeniem z boku:)
Ściskam, a o Dreźnie też myślę bożonarodzeniowo.
Trzymaj się ciepło.
M.

23/10/2012 jeszcze jedno wszystkiego najlepszego

Witaj Marzenko droga!
W dobie przestałem mieścić się już dawno, a przez ostatnie tygodnie to już

jakoś szczególnie, ale przy 22 urodzinach Zetki postanowiłem zajrzeć na
Twoją stronę i coś miłego napisać. Tym bardziej, że ostatnio często
podsłuchuję DDB rano w samochodzie, zaniedbując Szymona w ESCE. I co widzę?
Los znów Cię doświadcza... :(
No i nie wiem teraz, co napisać... Człowiek kręci się jak w jakimś szalonym

kołowrotku i tylko raz po raz w koło jakieś wydarzenia, informacje, które w
mniej lub bardziej brutalny sposób zmuszają do refleksji. Jakoś ten wrzesień
jest dla mnie szczególny pod tym względem...
Siostry w Laskach mają takie zawołanie na przywitanie: Przez Krzyż - do

nieba! Ono jest bardzo proste i bardzo głębokie w swej wymowie. Bo droga do
nieba prowadzi przez Krzyż, ale z drugiej strony to przez Krzyż można dostać
się do nieba. I to jest wielka nadzieja dla każdego.
W każdym razie ja Ci zawsze życzę jak najlepiej - i od święta i na co dzień.

I podziwiam, że w Twoim głosie nie słychać wcale tych wszystkich trosk.
Trwaj w życiu i w tym radiu. I uczłowieczaj tych dwóch nicponi z DDB ;).
Pozdrawiam serdecznie i rocznicowo - Darek


Wow, Darek, stary kumpel!
Twoje życzenia liczą się podwójnie.
Tyle zmian wokół, fakt, one też zmieniają nas, zabierają pewną niewinność i lekkość, ale też rozwijają. I dają szanse na nowe, lepsze, piękniejsze, mądrzejsze:)
Niech Ci się wiedzie i wysyłaj dobre myśli.
Wchłanianie mam teraz wielkie.
M.

23/10/2012 Magda pażdziernikowo- listopadowa

Hej, to znów ja...
Zastanawiam się nad sensem naszego bycia. Coraz bardziej mierzi mnie pośpiech. Może to taki czas. Tylko po co? Ciągle do czegoś dążę, zmierzam, chcę zmieniać, czasem kończy się na chcę. Ostatnio czytałam o minimalistach, o tym jak porzuciwszy prawie wszystko pośpieszne, mega materialne, odzyskali spokój, uśmiech i czas. Afrykańczycy mówią, że wy ludzie zachodu macie zegarki, a my mamy czas.

Znów scedowałam kilka nielubianych obowiązków na kogoś innego, kto potrzebuje pieniędzy i chce robić to czego ja nie lubię. Może ona też nie lubi, choć twierdzi, że pracując odpoczywa. pytanie ile w tym prawdy, choć w sumie to nie moja sprawa....Ja tego nie lubię i nie kryję się z tym, bo zabierają mi czas z synem, z którym widzę się od 17, do 20, bo o tej porze już prawie śpi. A ja nocnym markiem nie jestem, nie chcę siedzieć do późnej nocy, chcę się wysypiać, bo wpadłam znów w wir pracy i drugi etat w domu. Zaczęłam znów przez ten pośpiech myśleć z niepokojem o marcu, o badaniach, które przede mną. Mam pół roku i wierzę, że znów dostanę tylko lepszą informację, ale ten strach pomimo wszystko. Jak się go pozbyć? Masz jakąś receptę, która wynika z doświadczenia? Czy ten strach mnie wreszcie opuści? Myślę pozytywnie, ale ten jednoczesny niepokój...
Mam więcej szczęścia niż inni, inni tej szansy nie otrzymali. Ciągle modlę się o tych ludzi, których spotkałam w szpitalu, szczególnie o te matki, które mają małe dzieci tak jak ja.
Łzy mi się dziś cisną do oczu.

Droga Moja,
Idziemy wszyscy od punktu A do punktu B. Niby wiemy o tym wszyscy. Że nasz czas jest ogranicony. A i tak czujemy się nieśmiertelni. Tracimy minuty, energię, emocje na to co zbędne. Co niszczy, a nie buduje.
Bywa, że wydaje nam się, że wiemy już o co w tym wszystkim chodzi, ale dzieje się nagle coś co wywraca nasz porządek rzeczy i znów jesteśmy na początku drogi i uczymy się akceptacji. Tego co jest. Tego co na nas spada.
Uczymy się wiary, że możemy żyć piekniej, lepiej, albo po prostu żyć.
Ostatnio wbijam sobie do głowy, że to myśli wywołują emocje, więc zanim poczujesz strach odrzuć myśli o nim.
Jesteś i będziesz zdrowa, ok?!
M.

29/10/2012 żałoba, wsparcie, zmiana

Marzeno,
Pomyślałem: "dam znać, Marzena radziła mi gdy było źle, Marzena ucieszy się, gdy zobaczy, że jest dobrze i to między innymi dzięki jej radom"
Otóż przeprowadziłem się, pracuję przy komputerach, studiuję zaocznie, nie płaczę, za to próbuję - tak jak napisałaś - pozwolić sobie na przeżywanie wszystkich emocji. Cały czas to sobie powtarzam.
Co dzień chodzę uśmiechnięty i mam dobry nastrój. Jak tego dokonałem? 1) poznałem w internecie kobietę, z którą możemy porozmawiać wieczorami na naprawdę wiele różnych tematów - zawsze szczerze i bezpośrednio, potem czuje lekkość 2) czasami zaskakuje mnie dzwoniący telefon lub dźwięk przychodzącego smsa. Jest mi bardzo miło gdy widzę, że znajoma z zagranicy jest ze mną w kontakcie (orientacyjnie minuta rozmowy kosztuje 2 zł, sms 50 gr) podczas gdy ludzie w Polsce nie napiszą smsa ze zwykłym "jak samopoczucie?" za kilka groszy.

Ostatnio przekopałem Pani stronę o kilka lat wstecz. I tak, cieszę się życiem, od ponad tygodnia nie opuszcza mnie dobry nastrój. Nabrałem dystansu do zwykłych spraw, bo najważniejsze w życiu jest to że żyję. Nic tego nie psuje, nawet niezdany po raz drugi egzamin na prawa jazdy i zderzak na wysokości linii. :) Uśmiechnąłem się do egzaminatora,który powiedział coś w stylu "panie Adamie, niestety nie zdał Pan"
Uwielbiam codzienność. Wstaję rano. Ogarniam się. Przygotowuję termos z kawą do pracy. Idę spacerkiem 10 min. do pracy, a po przyjściu włączam Radio ZET, a tam DDB i oczywiście ciepły głos Marzeny. :) W ten sposób powoli zaczynam coś robić.
Chcę nauczyć się gotować.
Ściskam i dziękuję.


I to są takie momenty, kiedy czuję jaka siła jest w Życiu.
To nie dzięki mnie zaczęły Cię cieszyć poranki, nie dzięki mnie mniej płaczesz i częściej się uśmiechasz.
Poddałeś się sile życia. Wszystko nosisz w sobie.
I jestem dumna bardzo, że znalazłeś tę siłę.
Wiedziałam, że tak będzie.
Bo tego typu emocje były też moimi emocjami.
Trzymaj się słonecznych stron!
M.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak