Miłość PDF Drukuj Email

O kurcze. O kurcze. O kurcze!
Już kiedy 70letni Michael Haneke odbierał Złote Lwy za ten film i zadedykował go swojej żonie wiedziałam, że chcę go zobaczyć.
Bo ktoś kto ma odwagę nakręcić opowieść o parze 80latków, o ich miłości i odchodzeniu jest dla mnie bohaterem.
A jeśli do tego robi to w sposób absolutnie prawdziwy, naturalny, bez egzaltacji i popadania w patos, to jest super bohaterem.
Zastanawiam się, czy opowiadając w kinie o miłości na dobre i na złe Haneke nie zrobił sobie psychoterapii.
Patrząc na te parę chciałam zobaczyć siebie. Za ileś tam lat.
Marzyłabym o starości z kimś, kto był przy mnie długo zanim ta starość nadeszła. Kto pamięta mnie młodą, starszą, najstarszą. Z kim się wcześniej śmiałam, kłóciłam, przy kim się zmieniałam.
Bo o takim świecie dwojga ludzi jest ta opowieść. Dwa odrębne, uzupełniające się byty, które swoimi wyborami ilustrują czym jest miłość. Oni jej sobie nie wyznają. Oni podejmują decyzje, które o niej mówią najpiękniej.
W świecie, w którym słowo kocham pada tak szybko, jak jest wycofywane i kasowane słowami "już nie kocham" ten film jest wielki.
Zobaczcie...zanim się zestarzejecie.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 6 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak