czerwcowe PDF Drukuj Email

21/06/2012 odpowiedź

Człowiek jest tak skonstruowany i do wszystkiego się przyzwyczaja, nawet do miłości. Lecz gdy ta minie ma żal do losu, że zdradziła bo odeszła. Dziwne, bo jak może coś odejść, czego tak naprawdę nigdy nie było? Może odejść człowiek ale nie miłość. Człowiek jak chce, niech odchodzi. Miłość to baśń opowiedziana nam przez rodziców, gdy mieliśmy po sześć lat o pięknym królewiczu, który przyjedzie na koniu i o Roszpunce :) (swoją drogą, ta fajna była, taka z jajem w sam raz dla mnie)
A w życiu jak to w życiu, najważniejsze, by nie powielać w nieskończoność  tych samych błędów. Na szczęście jesteśmy wyposażeni w genialne narzędzie zwane intuicją. Jeżeli raz czy dwa nie uda się, to  jeszcze o niczym nie świadczy, ale jeżeli nie wychodzi non stop to należy się nad sobą zastanowić, czy z nami wszystko jest ok...Być może duch młodości, który w nas drzemie nie godzi się jeszcze na harmonie i spokój, a żąda nowych wyzwać,ekscytacji i wrażeń? Przychodzi jednak  taki dzień  w którym to przestaniemy dostrzegać wady partnera, a docenimy ciepłą herbatę podaną właśnie z tych rąk. Banalne? Ale czy to nie o ten spokój nam chodzi?
Ja bym oddał legendę miłości młodym, niech ją przeżywają i pochłaniają, tak jak my kiedyś to czyniliśmy. Po to ona jest i głowy nie urywa. A my ...cóż, przestańmy marzyć, zacznijmy żyć.
Arek

Arku,
super, że ten list napisał mężczyzna. Żeby nie było, że tylko my kobiety cieszymy się stałością, stabilizacją i spokojem, którego wcale nie łączymy z nudą.
W długich związkach najfajniejsze jest to co kiedyś określił jeden z moich lekarzy.
"Po co miałbym szukać kogoś innego, skoro to moja D. zna mnie najlepiej na świecie. I ja ją też znam najlepiej na świecie."
No i masz rację Arku. Człowiek może odejść. Miłość nie.
Żródełko miłości nawet jeśli przysycha jest wieczne.
Samo uczucie nie jest królewiczem na białym koniu.
Jest fajną codziennością, kreowaną z kimś kto docenia ją tak samo jak my.
Gorzej tylko, gdy ktoś z tego duetu wypada, a drugi zostaje ze swoim ...zdziwieniem.
Pozdrawiam serdecznie.
M.

5/06/2012 takie sobie przemyślenia

Kochana Pani Marzeno,

Niesamowite wpisy! Jak zwykle mądre, ciepłe i skłaniające do przemyśleń.
Myślę, że te znaki w naszym życiu są, tylko nie zawsze umiemy je odczytać. Niekiedy dostrzegamy coś z perspektywy czasu, czasem od razu, ale ważne że w ogóle. Czytając wpis o magnolii, czułam się jakbym czytała wiersz, jakąś historię, która na zakończenie pozostawia mnie z głową pełną refleksji. Myślę, że Pani o tym wie, ale jednak napiszę to, co sobie pomyślałam: Stara magnolia odeszła, ale to nie znaczy że nie ma miejsca na nową, być może piękniejszą, która sprawi mnóstwo radości i wywoła nie jeden uśmiech!
A co do zamieszczonego cytatu, w moim zeszłorocznym kalendarzu widniał on na którymś z wakacyjnych miesięcy, wtedy próbowałam go zrozumieć, ale dzisiejszy wpis mi wiele wyjaśnił.
Ja na swoją miłość ciągle czekam, na razie jeszcze wierzę że nadejdzie. A tymczasem wracam do książek bo sesja coraz bliżej. Dziękuję za te mądre słowa, choć na chwilę pomyślałam o czymś ważnym.

Życzę dużo słońca i radości z wiosny, która wciąż trwa!
Pozdrawiam ciepło,

Alicja

Alicjo, bywa, że jakieś myśli, cytaty nas mijają i wracają po jakimś czasie. Wtedy czytamy je inaczej. Ten cytat o miłości i wolności wpadł mi w oczy dwukrotnie. Wiedziałam, że teraz jest mi potrzebny.
A co do magnolii. Dziura po niej jest duża. Był to jednak kawał drzewa.
Liczę, że tak jak życie zaskoczyło mnie zmianą, zaskoczy mnie też niespodzianką.
Trzymam kciuki za sesje.
M.

5/06/2012 :)

Droga M.,
wróciłam z krainy 44 wysp. Świnoujście zachwyciło mnie swoją architekturą, plażą, muszelkami i ludźmi. Od początku był to magiczny wyjazd.
Może przywitało mnie spokojne, ale przypływ też zaliczyłam i piękne zachody słońca. Nie było deszczu, były dni chłodne, wietrzne, słoneczne i upalne. Rozpieszczałam się tam, a zwłaszcza swoje podniebienie. Dojadałam między posiłkami rybkami, deserami lodowymi i popijałam drinki bezalkoholowe. Uwielbiam smaki na wyjazdach.
Zaciszny pensjonat, miła obsługa, fajni ludzie. A w drodze powrotnej spadła mi jak gwiazdka z nieba na promie Pani, która jest wolontariuszką w Stowarzyszeniu działającym na rzecz osób niepełnosprawnych. Pomogła mi z bagażem, dała istotne wskazówki. Ludzie są życzliwi. A w Szczecinie po prostu podszedł do nas obu młody chłopak i wziął nasze walizki, służąc pomocą. I powiedz: Jak tu nie wierzyć w w dobroć? :)
Za rok już wiem, że jeśli zdrowie pozwoli i siły wrócę w to samo miejsce. Teraz zbieram się do wyjazdu do Torunia, jeszcze Podlasie, Śląsk. Lubię czas, kiedy mogę wyruszyć z domu. A badania kontrolne w Aninie wypadły dobrze, także dostałam pozwolenie na wycieczki :)
Słuchałam Was w pokoju od szóstej, leżakując sobie jeszcze i lekko przysypiając. Często tak robię, praktycznie codziennie. Dajecie mi dużo energii.
Mam nadzieję, że powoli się składasz, że mniej boli. I że z ufnością patrzysz w przyszłość. W każdym razie tego Ci życzę z całego serca. Myślę o Tobie często. I myśleć nie przestanę. Trzymam za Ciebie i wysyłam tyle dobrych myśli, ile mam ich w sobie. Dużo słonka i uśmiechu pomimo wszystko. Ściskam.

Aldi
P.S. Przesyłam Ci trochę morza.


Aldi, dbaj o siebie. Korzystaj z tego z czego tylko możesz korzystać. I nie odmawiaj sobie życia.
Wierzę, w dobre wyniki badań. Pomagaj sobie wiarą, że masz w sobie wielką moc, o czym się przecież i ja przekonałam, prawda?
Ściski.
M.

5/06/2012 wiem, że to jeden spośród setek

Witaj Marzeno,
nie pisałem kilka lat ...
I wiem, że mój list pewnie jest jednym z wielu i wiem, że na pewno nie masz ochoty odpowiadać na pytanie " czy wystąpiłaś w nowej kampanii Radia ".

Ale ja mam dysonans poznawczy. Co innego w reklamie, co innego w filmiku making off i nie wiem, wariuje.

Jesteś głosem, stałaś się twarzą kampanii, a może pozostałaś głosem...

Pozdrawiam Cię tak samo ciepło jak zawsze, trudno mogę zwariować do końca ... mam tylko nadzieję, że wygrywając tak trudną batalię kilka lat temu, teraz nie przegrałaś bitwy z korporacją i marketingiem.

Łukasz


Łukaszu,
na udział w kampanii Radia ZET z udziałem prowadzących poranny program zgodziłam się bez przypalania ogniem.
Była to decyzja, którą podjęłam pod wpływem namawiania, ale jeszcze bardziej pod wpływem zmian, które nieoczekiwanie nastąpiły w moim życiu. Dorzuciłam do nich kolejną, na którą zdecydowałam się sama.
Zapewne nigdy wcześniej, ani później tej zgody by nie było.
Czuję się wolnym człowiekiem.
I nie mam planu marketingowego na siebie.
Zachowuję uczciwość w stosunku do swoich wyborów. Są moje.
Pozdrawiam.
M.

5/06/2012 ...

Pani Marzeno, życie zmusza mnie do zaniechania rytuałów. Nie dam się. Wytrwam i dopilnuje aby "wszystko było jak zwykle". Ma Pani racje to niezwykle ważne. Celebracja życia, wydarzeń, codzienności. Proszę o dobrą myśl. Będzie mi łatwiej. Bo jak by wyglądal dzień, bez Pani przy porannej kawie? Od wielu miesięcy jest Pani moja towarzyszką przy śniadaniu, porannej kawie i w dodze do pracy. Czasem też zaglądam na Pani stronę - teraz w moim życiu trudny czas. Szukam energii i wsparcia żeby go przetrwać - czasem też na Pani stronie. Mogę?
Dała mi Pani dzisiaj szczery uśmiech - mówiąc że Pan ktory wygrał 10 tys. zł. z Biłgoraju - Biłgoraj to moje rodzinne miasto. Nazwa nie pochodzi od słowa "raj" (choć może powinna biorąc pod uwagę, że to Roztocze :-)) -tylko od nazwiska Gorajski i poprawnie powinno byc z Biłgoraja :-) Miło było mi usłyszeć nazwę rodzinnego miasta w Pani audycji.
Pozdrawiam
Urszula


Urszulo,
Świetnie trafiłaś:) Wiem doskonale jak smakuje trudny czas. I wiem, jak bardzo wtedy potrzebujemy świadomości, że da się go przeżyć z pożytkiem dla siebie.
Daj sobie tylko prawo do przeżywania go tak długo jak bedziesz czuła. Nie sugeruj się "emocjonalną poprawnością". Ból musi wyboleć.
Rytuały niech Cię trzymają przy dobrym życiu.
Ściskam.
M.

5/06/2012...

Hej Marzena,
to ja Magda październikowo-listopadowa...

napisałaś w jednej z ostatnich odpowiedzi
"Co do kłamstwa. Ono dostało się do mojego świata, a ja próbowałam je pojąć.
Nie da się!"
Czy dobrze odczuwam, że oprócz smutku zaczyna targać Tobą złość?..Jeśli tak, to chyba dobry objaw...tak mówią uczeni przynajmniej....
Trzymaj się i jak zwykle przesyłam dobrą energię, niech Cię nie opuszcza, pomimo wszystko.
Babcia mojego partnera jest ciężko chora, bardzo ją lubię, jest bardzo mądrą kobietą, kiedyś jak narozrabiałam słownie powiedziała, mi że czasem trzeba się zamknąć. Potem ktoś zapytał mnie, czy nie poczułam się urażona Jej słowami, a ja ją pokochałam za to jeszcze bardziej. Teraz modlę się, żeby Jej cierpienia zostały skrócone...najpierw modliłam się o zdrowie dla Niej, teraz nie wprost o odejście...nie wiem, czy dobrze robię.
No to jeszcze raz uściski:)


Magdo,
Jak to miło przeczytać pochwałę złości.
Dziękuję Ci za nią.
Bo jak się okazuje złość, która w nas kipi to znak, że komunikujemy się ze swoimi uczuciami.
Złość oczyszcza i uwalnia emocje.
A ja nie chcę ich już w sobie dusić, bo cena może być duża.
Ale uwalniania złości też trzeba się nauczyć.
Szkoda, że pojęłam to tak późno.
Pozdrawiam mocno.
M.

5/06/2012 zakręt

Marzeno,
Kiedyś Cię czytałam. Czasy Twojej choroby. Przyjemnie jest poczytać kogoś mądrzejszego ode mnie :)

Dziś ponownie trafiłam na Twój dziennik. I doszłam do wniosku, że są jednak podobni ludzie.

Wiem, że co znaczy być na zakręcie życiowym, własnie jestem.
Tak, "warto mówić prawdę", jakakolwiek by nie była, mniej, czy bardziej bolesna. Warto, po to, by wiedzieć, czy żałować, czy znienawidzieć. Nie znająć prawdy, myśli się tylko o wielkiej stracie, takiej samej, jak ktoś bliski nagle umiera.
Wciąż muszę być sobą. Skorupka, która ponownie mnie otoczyła nie może mi przeszkadzać w postrzeganiu mnie. Walczę i ciężko mi ta walka wychodzi- by myśleć tylko pozytywnie.

Pozdrawiam w pochmurny, nadmorski dzień.

Gosiek

I kto wie, czy w temacie pokonywania zakrętów nie miałabyś mi czegoś ważniejszego do powiedzenia.
Jest we mnie idealizm.
Wiara w czystość wartości, które jako dorośli ludzie świadomie wybieramy.
Przyjaźń, lojalność, szacunek, miłość.
Wiem też, że im więcej dajemy, tym bardziej przeżywamy rozczarowanie.
Z tej lekcji wyciągam jeden wniosek
Nie, nie żeby nie dawać. Ale żeby nie poświęcać siebie i swoich potrzeb za bardzo.
Związek to zawsze dwie osoby. Dają i biorą w miarę równo. Wtedy jest harmonia.
Życzę Ci jej na każdym poziomie życia.
M.

5/06/2012...

Bardzo piękny wpis siódmego maja. Tak właśnie sobie rozmyślam, że nie wiadomo kiedy uzależniamy się od tej osoby. Jak to powinno być? Czy naprawdę trzeba poczuć się bardzo silnym samemu w sobie żeby stworzyć dobry związek? Czy dzieje się tak, jest tak ciężko dlatego, że wchodzimy w związki gdy jest nam źle i myślimy, że bycie z drugą osobą to właśnie to rozwiązanie naszych kłopotów, trudności, łatwiejsze życie? Czy poczucie zadowolenia, radości, satysfakcji i siły z bycia samemu pozwala dopiero otworzyć się na związek z miłości? Tylko i wyłącznie, z wolnego wyboru. Czy nie jest tak, że jest źle widziane być samej, samemu (szczególnie samej)? że jest się przegranym, coś się nie udało, przeoczyło?
Ewa

Ewo, stawiasz dobre, mądre pytania.
Pewnie o związkach, o byciu razem można pisać i gadać w nieskończoność.
Jeśli jesteśmy z kimś długo, mamy prawo czuć się bezpiecznie.
I wchodząc z kimś w relacje, która zamienia się w wieloletni związek mamy prawo oczekiwać, że nie byliśmy wypełniaczem po jakiejś traumie.
Generalnie tylko ludzie, którzy znają siebie i wiedzą czego chcą są w stanie stworzyć partnerską relacje. Tak mi się wydaje.
Samotność bywa darem...ale też przekleństwem.
M




 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 5 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak