ważne PDF Drukuj Email

27/03/2012 wspierające

 Marzeno

 „Ból jest mistrzem wtajemniczenia religijnego.Cierpienie żłobi nam duszę; krzesze w niej iskry boskie.”
Twoje cierpienie bardzo boli,  musisz  samotnie przejść przez to piekło! Dasz radę, bo przecież jesteś Wielką Wojowniczką.
(...) Potrzebne jest Twoje wybaczenie! To wybaczenie pozwoli  Ci  wrócić do spokoju, i wtedy poczujesz siłę czerpania radości z życia. Pan Bóg ma względem nas pewne plany, a my ciągle pytamy Go, dlaczego zło jest w naszym życiu? To Bóg dał  człowiekowi wolną wolę, to człowiek wybiera dobro lub zło! W każdym działaniu Boga jest zawsze pewne  przesłanie, musimy  to wszystko przyjmować  z wielką  pokorą! Jestem pewna, że stanie się cud ,i wyjdziesz z tej ciemności…Czas goi najgłębsze rany, i wtedy cierpienie słabnie. Twoi bliscy, przyjaciele, znajomi i słuchacze, nie pozwolą, abyś odpuściła i  poddała się smutkowi i depresji! Jestem tego żywym przykładem:) Wspieram Cię duchowo, jestem pewna że to działa! Życzę Ci dużo sił i pogody ducha. Trzymaj się mocno! Dbaj o zdrowie, bo ono jest najważniejsze.:)
Jadwiga


Jadwigo,
pewnych życiowych doświadczeń wolałabym nie przechodzić.
Nie życzy się ich nikomu.
Ale skoro właśnie mi się przytrafiają, to jedyne co mogę z nimi zrobić to nadać im sens.
To bardzo mozolna praca. Takie słowa jak Twoje, tylko mnie upewniają, że innej drogi niż akceptacja nie ma.
Choć w gorszych momentach, najchętniej wyparłabym fakty.
Ściskam Cie mocno.
M.

27/03/2012 xxxx

,,Bo czasem miłość trzeba pożegnać nigdy nie przestając kochać."
Wybacz, że anonimowo, ale jak poczytałem ostatnie wpisy, to te słowa przyszły mi do głowy. Może pomogą. A może są zupełnie nietrafione. Chciałem jednak napisać.


Hej, w ostatnie wakacje często słyszałam piosenkę ze słowami "sometimes goodbye is a second chance".
Pozdrawiam.
M.

27/03/2012 Pani Marzenko

Kochana Pani Marzenko,
Kilka lat temu, gdy byłam na zakręcie swojego życia, los podpowiedział mi, żebym napisała do Pani emaila. Odpisała mi Pani, a w nim przesłała dużo ciepła i wsparcia. Od tamtej pory piszę raz na jakiś czas i wiem, że mogę się Pani wygadać. Oczyścić. Gdy wydarzy się w moim życiu coś, co rozłoży mnie na kolana, wiem, że gdy napiszę do Pani, zmieni to perspektywę patrzenia na to co się stało. W jakimś stopniu nada to dystansu, pomoże wstać, otrzepać się i znów iść.
Dziś gdy widzę, że Pani zmaga się w życiu z czymś trudnym, moja kolej by odwdzięczyć się za wszystkie odpisane emaile i słowa otuchy kierowane w moją stronę.

Nie muszę wiedzieć co się stało by... wyczuć (to dobre słowo?) że to dla Pani coś ciężkiego...
Nie powiem Pani, że wszystko będzie dobrze, już dziś teraz. Mimo, że z całego serca Pani tego bym życzyła. Niestety tak to nie działa...

Ale mogę Pani obiecać, że będzie dobrze, za jakiś czas. Gdy bolesny skurcz w sercu odpuści, a ta pustka o której Pani wspomniała w notce, nie bedzie już tak doskwierać. Oddychanie nie będzie sprawiało bólu, wręcz przeciwnie. Będzie jeszcze bardziej cieszyło. Obiecuje Pani, ten dzień nastąpi. I proszę o tym nie zapominać.
To co jest teraz, jest tylko na chwilę.

Gdy przychodzi ciężki okres w życiu, trzeba po prostu to przeżyć. Pozwolić mu być. W odpowiednim momencie sam znajdzie drzwi i wyjdzie.
Skupienie się na poszczególnym dniu, zadaniu. Właśnie takie zadaniowe podchodzenie do problemu, dnia. Nie myślenie w perspektywie tygodnia czy miesiąca - to może pomóc poukładać rzeczywistość wokół siebie, która jest zburzona.
Ma Pani wokół siebie mnóstwo życzliwych ludzi, którzy wspierają Panią w tym ciężkim dla Pani czasie. Bliskie Pani osoby, osoby, które wchodzą na Pani stronę piszą, ale i jaką pokaźną grupę słuchaczy! ;)

I może mieć Pani pewność, że jest gdzieś tu, w Warszawie pewna młoda dziewczyna, która wysyła do Pani ogromne ilości dobrej energii. I gdy za każdym razem patrzy w górę i mówi do tego, który właśnie na tej górze jest, to zawsze gdzieś w środku zdania, obok rodziców, przyjaciół, znajomych, wspomina i Panią. I prosi, o to co w danym momencie Pani najbardziej jest potrzebne. (tak, ta dziewczyna to ja)
Dużo siły Pani Marzenko, dużo wiary, przetrwa to Pani,

Mocno ściskam,
Dorota

Dorotko,
kiedy człowiek cokolwiek daje, nie myśli o tym, że kiedyś dostanie z powrotem.
Ja właśnie dostaję. I jestem wzruszona, że i Tobie chciało się poświęcić mojej sytuacji jakąś chwilę.
Słowa młodej dziewczyny są mądre i teraz cenne.
Dziękuję Ci za nie.
Pozdrawiam serdecznie.
M.

20/03/2012 dziękuję

Miła Marzenko,

aczkolwiek napisane słowa nie potrafią zupełnie wyrazić wszystkich naszych uczuć, czuję w tych Twoich dużo bólu...Dlaczego? Czy miałam zrobić coś inaczej? Kiedy dałoby się cofnąć ten film, to co zmieniłabym? Nie ma odpowiedzi na te pytania. Chcemy jakiegoś wyjaśnienia, które rozum zaakceptuje. Ale serce inaczej odpowiada. Trudno pogodzić się z tym, że ktoś osiągający szczęście, zarazem pomalutku zapomina o nim...i podąża za szczęściem nowym. Tylko własnym szczęściem. Nie myśląc o innych. Raniąc.
Dużo bólu odczytałem z ostatnich Twych wpisów, a i tak Ci za nie dziękuję. Otworzyłaś mi oczy, kiedy zaczęło mnie wabić zejście z szerokiej przejrzystej drogi na drogę wąską, pełną zakrętów, tylko dlatego, że by to było coś innego, nowego. Już tego nie chcę. Moja niedojrzałość.
Dziękuję Ci i przesyłam dużo wiosennych uścisków, oby czas leczący duszę i serce, trwał jak najkrócej ;-))
Stanislaw

Stanisławie.
Otóż jest inaczej. Ty jesteś dojrzały!! Nawet nie wiesz jak bardzo. Dojrzałością jest rozpoznać swoje uczucia i potem je właściwie ocenić. Każdy z nas przeżywa pokusy, by pójśc czasem inną ścieżką. By sprawdzić nowy smak i poczuć dawne emocje.
Dojrzałością jest jednak podjąć jakąś pracę i przyjrzeć się lepiej temu co mamy, co zbudowaliśmy, co stworzyliśmy. Zakomunikować czego nam brak, usłyszeć czego brak komuś z kim to życie dzielimy. Fakt, że otworzyłeś oczy oznacza, że nie chcesz krzywdzić, masz empatię i wybiegasz myślami w przyszłość. Tym mailem dałeś mi wiarę, że moje przeżycia mają sens...bo może coś mówią innym.
Ściskam bardzo,
M.


20/03/2012 Bo lepiej dopiero będzie. Ba! Będzie piękniej.

Marzenko,
milion myśli, milion uczuć i właściwie nie wiem, jak je w słowa ubrać. Miłość pełna jest zakrętów, jak każde uczucie, które totalnie zmienia nam percepcję rzeczywistości. Bo nagle okazuje się, że ta rzeczywistość potrafi być szara, pada w niej deszcz, mówiąc kolokwialnie kopie nas w dolny odcinek kręgosłupa, a to, co świeci na niebie to nie słońce, tylko ktoś zapomniał światło wyłączyć. A jeszcze przed chwilą była tęcza.... ale wiesz co? To nie jest to, żeby już nie ufać. Żeby nie wierzyć w potęgę tego uczucia. Bo jego potęga polega na tym, że jest w nas. Jest jej całe pokłady. Takie doświadczenia potrafią nas niestety nauczyć jednej paskudnej rzeczy - zamykania się na miłość, ostrożności, zamykamy serce na kłódkę, żeby tylko ktoś go znowu nie złamał. A tak naprawdę wcale nie chcemy tego robić - pragniemy miłości, pragniemy mieć kogoś, kto nas przytuli i zwyczajnie powie, że będzie dobrze. Marzenko nie zamykaj się. Najwyraźniej gdzieś czeka na Ciebie coś prawdziwego, wielkiego, cudownego i to stare musiało zwyczajnie temu zrobić miejsce. Bo kto jak kto - ale Ty zasługujesz na najlepsze. Jesteś cudowną kobietą, ciepło w Twoim głosie, ciepło w tym, co piszesz, nadzieja jaką dajesz - to wszystko mówi, że jesteś Dobrym Człowiekiem.
Jestem z Tobą, bo też byłam w tym paskudnym miejscu, nie tylko ja, ale powiem Ci że w pewnym momencie pojawia się tam ktoś tylko dla Ciebie, dla Ciebie zesłany, dla Ciebie stworzony, a patrząc na mojego męża twierdzę wręcz, że to ja go wymyśliłam, więc wierz, uwierz, bo czasami trzeba czekać, trzeba założyć ochraniacz na kość ogonową, żeby aż tak bardzo nie bolało, trzeba zamrozić odpowiednią ilość lodu na okłady pewnego mięśnia, pompującego krew, trzeba przetrwać, przeczekać, ale warto. Czekałam prawie trzydzieści lat. I warto było:) Czego i Tobie kochana życzę!!!!
A tęcza znowu będzie. I motyle. I zwykła niezwykła codzienność.
Buziaki
Ania


Aniu, ani trochę nie przestaję wierzyć w miłość. Chciałabym tylko ocalić wiarę, w to, że każdy kto jej doświadcza dba o nią i ją chroni. Miłość powinna przetrwać każdy zakręt. Przy naszej pomocy, przy naszym udziale. Partnerstwo, dzielenie z kimś codzienności to wymagająca ale też najbardziej opłacalna droga rozwoju. Cieszę się, że jesteś we właściwym miejscu, z właściwym człowiekiem. Dbajcie o siebie mocno!
Ściskam.
M.

20/03/2012 ...

Życie byłoby niemożliwe gdybyśmy pamiętali. Wszystko polega na tym, aby wiedzieć co zapomnieć.
Mariusz

Mariuszu. Mądrze gadasz. Teraz czekam na cud niepamięci.
Pozdrawiam.
M.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 5 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak