Listy do M PDF Drukuj Email

Chciałoby się napisać - milion widzów nie może się mylić. Gdyby nie to, że widzowie wielokrotnie się mylą, dając się nabrać na siłę reklamy i hasła- najśmieszniejsza komedia roku itp.
Poczekałam, aż minie mi niesmak po "Wyjeździe integracyjnym" i wyruszyłam na osławione "Listy do M."
Po raz pierwszy krytycy, aktorzy i widzowie zgadzali się ze sobą.
I co?
Po raz pierwszy od dawna myślę jak większość. Tego filmu nie będziemy się wstydzić.
Mamy polską produkcję, która bawi, wzrusza, odpręża, opisuje nasz świat i nasze emocje, dając coś w rodzaju mitycznego oczyszczenia.
Nie ma co opisywać wątków i bohaterów, których losy się splatają w Wigilię.
Ani nawiązywać do wspaniałego filmu "To właśnie miłość." Nasze "Listy do M." dzieją się przede wszystkim w naszej, znów pięknie sfotografowanej Warszawie i są pokazywane w momencie, gdy na śnieg trzeba się wybrać do kina. O tym, że mają moc niech świadczy recenzja E. która po projekcji unosząc się lekko nad ziemią stwierdziła- aż chciałoby się zrobić coś dobrego!
Można zacząć od podarowania sobie dobrego nastroju na trudny czas przed świętami. Powodzenia!

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 5 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak