Zakochany Nowy Jork PDF Drukuj Email

Nowy Jork. Miasto, które zanim zobaczymy na własne oczy ma już swój obraz. To zasługa literatury, filmów, muzyki. Może też przekleństwo. Pamiętam jak bardzo bałam się tej konfrontacji obrazków z wyobraźni z rzeczywistością. Rozczarowania nie było.
I dalej z wielką przyjemnością patrzę na wszystko co jest inspirowane tym szalonym miastem. Może nawet z jeszcze większą frajdą, bo część miejsc przecież rozpoznaje.
Film- kolaż, kolejny z cyklu "Cities of love" to oczywiście opowieść o miłości różnorakiej. Tak jak różne są spojrzenia i style tworzących te etiudy reżyserów. Nie zobaczyłam filmu, gdy miał premierę w 2010tym. Zwyczajnie uznałam, że za dużo tych sław w jedym filmie. Zanim zdążę się przywiązać do jakiejś opowieści, do bohaterów to wszysto zniknie. Nie lubię tak.
Ale film przyszedł do mnie sam.
Obejrzałam go w domu na kanapie.
I wsiąknęłam w jego klimat.
Szczęśliwie wiele historii dzieje się równolegle, losy bohaterów wiążą się i przenikają.
Wzruszałam się patrząc na wielką diwę i samotnego, nieszczęśliwego hotelowego boya. Śmiałam się na nowelce z podrywem, zakończonym dość przewrotnym wyznaniem. Zastanawiałam nad łysą głową Natalie Portman. Dużo się w tych historiach dzieje, czasem są bardziej, czasem mniej życiowe. Pewnie mogłyby mieć za tło każde inne miasto. Nieważne. Właściwie nie jest to opowieść o Nowym Jorku, tylko o tym co zawsze. O uczuciach. Polecam na jesień! Kocyk, herbata i ten film pięknie się uzupełnią.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 1 gość
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak