Mamut PDF Drukuj Email

Czy dziwi mnie, że każdy kto ten film zobaczył mówi, że wracał z kina przygnębiony? Nie wcale nie. Bo to co dzieje się na ekranie to doskonały komentarz do naszego życia w świecie, w którym łatwo wpada się w kołowrotek. A nikt nie lubi oglądać na ekranie odbicia własnych historii.
"Mamut" to losy szczęśliwego, zakochanego w sobie małżeństwa, mieszkającego w przepięknym apartamencie na Manhattanie razem ze słodką córeczką i jej filipińską nianią Glorią. On jest komputerowym geniuszem podróżującym po świecie, ona wziętym chirurgiem, zaś niania rozpaczliwie tęskniącą do swoich dzieci mamą, która na codzień spędza czas z małą Jackie. Film rozgrywa się na kilku planach. Jesteśmy w szpitalu razem z bohaterką, przeżywamy jej stres i zmęczenie, podróżujemy do Tajlandii razem z fantastycznym Gaelem Garcia Bernalem, który tam zaczyna widzieć świat podzielony na bogatych i biednych. I tam doświadcza samotności i wyobcowania, próbując zrobić coś dobrego dla innych. Wzruszamy się losem filipińskich dzieci niani, zostawionych z babcią, czekających na powrót zarabiającej w Stanach mamy.
Nawet prostytutka próbująca zawrócić w głowie Amerykaninowi w delegacji ma cel- zarabia na lepsze życie swojej córeczki.Ciężko kogokolwiek potępiać.
Smutna diagnoza współczesnego świata.
Jest taki jak w filmie.
Popychający nas do przodu, nie dający często chwili na zastanowienie, czy to co robimy ma sens i czemuś służy.
Wzruszamy się odległą biedą, albo dalekimi problemami, nie chcemy widzieć ich blisko. Nawet miłość chcielibyśmy uprawiać w sieci, albo przez telefon.
Świetna muzyka, dobrzy aktorzy- jeśli nie przerażają Was dwie godziny w kinie- idźcie.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 1 gość
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak