Aż po grób PDF Drukuj Email

Po raz kolejny mam wrażenie, że mądrzy odpowiedzialni za promocje filmu wcale go nie oglądają.
Tworzą reklamy i zapowiedzi byle przykuć uwagę, a że mijają się z prawdą? Cóż to jest prawda?
Zagrywki "PRowe" sprawiły, że poszłam do kina z przekonaniem, że czeka mnie tam komedia, może w stylu "Zgonu na pogrzebie", coś surrealistycznie śmiesznego. Trafiłam na film słodko-gorzki. Taki jaki lubię najbardziej.
Widziałam, że nie tylko ja zostałam zaskoczona tym co działo się na ekranie.
Niektórzy zabrali ze sobą dzieci. Potwornie się nudziły.
Bo film może i ma momenty zabawne. Ale częściej zatrzymuje nam myśli, niż rozśmiesza.
To oparta na faktach historia dziwaka- odludka mieszkającego w latach 30 XX wieku w lesie. W tej roli bardzo wiarygodny Robert Duvall. Zamierza urządzić pogrzeb za życia, na którym chce coś wyznać. Pod szorstkością, złośliwością kryje się człowiek dawnych zasad. Amerykanin, o którym Duvall mówi w jednym z wywiadów- z przeszłości, ze Wschodu, nie nadążający za światem, zamknięty w swojej własnej rzeczywistości.
Przywiązujemy się do tej dziwacznej postaci. Aż do finału, w którym pada wyznanie.
Nie napisze oczywiście czego dotyczy. Na tym oczekiwaniu na prawdę opiera się przecież cała konstrukcja filmu.
Obraz wciąga muzyką Polaka Jana A. P. Kaczmarka, melancholijnymi zdjęciami. Ale przede wszystkim jest historią o miłości, samotności i zasadach. Tęsknimy do nich, gdy chaos zaczyna nas męczyć.
Zobaczcie, tylko bez nastawienia, że uśmiejecie się jak na Boracie.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 1 gość
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak