Mediolan PDF Drukuj Email

Niby włoski, ale mówią, że bliżej mu do pośpiechu NY niż do klimatu włoskich miast.
Słyszałam, że pędzący, że drogi, że trendy.
Kiedy spojrzałam na niego po raz pierwszy był już środek nocy.

Ale taksówki jeździły jak szalone, rozwożąc amatorów nocnego życia po klubach.
Fajnie było zobaczyć najpiękniejszą katedrę świata, przebijającą się swoim marmurowym blaskiem przez ciemności.
A potem jak zwykle było inaczej niż mi mówiono.
Leniwy czas, bo długi weekend.
Tradycyjni Włosi, odwiedzający swoje kościoły, które są tam na każdym kroku.
Dzieci bawiące się w puszczanie parasoli nad wywietrznikiem metra, obrazki jak z Cinema Paradiso. To było pierwsze miasto, które poznawałam intuicyjnie. Bez żadnego przygotowania i bez żadnego przewodnika. Włóczyłam się i zatrzymywałam tam, gdzie coś przykuwało moją uwagę.
Leżałam na trawie w parku za zamkiem, jadłam w przypadkowych, ale świetnych knajpkach. Przyglądałam się żywiołowi w postaci najpierw pochodu pierwszomajowego, a potem parady wolności, która dała dowód wolności od ograniczeń. Jeszcze nigdy nie widziałam tylu pustych butelek po alkoholu i tylu śmieci na ulicach, no ale też trzeba przyznać, nie widziałam też tak sprawnych służb porządkowych.
Nie wiem czy tam wrócę, ale cieszę się, że byłam.

MediolanMediolanMediolanMediolan
MediolanMediolanMediolanMediolan
MediolanMediolanMediolanMediolan
MediolanMediolanMediolanMediolan
MediolanMediolanMediolanMediolan
MediolanMediolanMediolanMediolan
MediolanMediolanMediolanMediolan
MediolanMediolanMediolanMediolan

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 6 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak