Sri Lanka PDF Drukuj Email

Wylatywałam naładowana folderowymi wizjami, wracałam z obrazkami, które nie nadają się do turystycznych informatorów.
Sri Lanka, do niedawna Cejlon.
Most na rzece Kwai. Herbata. Tsunami. Budda. Ajurweda.

Trochę kolonialnych klimatów, za dużo śladów po turystach, którzy postrzegani tu są jak chodzące portfele. "Hello money", wołają dzieci, a ja tęsknię za nieskażoną pieniędzmi zachodu Azją. Pewnie jest, gdzieś na głębokiej północy, gdzie ze strachu przed wojną raczej nie docierają turyści. Pewnie jest, gdzieś dalej od szosy, którą poruszają się wycieczki.
Mam za mało czasu, by jej szukać. Dlatego wracam ze zdjęciami biednych słoni, niby z sierocińca, który jednak bardziej przypomina więzienie z biletami wstępu.
Wracam z kraju, którego mieszkańcy nie przejmują się losem bezdomnych zwierząt. Za to z uśmiechem pobłażania patrzą jak dokarmiamy psy kiełbaskami wynoszonymi z hotelowych śniadań.
Co zapamiętam?
Fakt, że znalazłam się tam z dziewczyną, która wcześniej pojawiała się w moim życiu, a teraz los nas zetknął zupełnie niespodziewanie na dłużej. I wierzę, że to nie był przypadek!
Na pewno Sri Lanka będzie mi się też kojarzyć z najpięknieszym brzaskiem życia. Nad jeziorem Amaya, kiedy widok na góry przesłaniały mgły, a ptaki szalały wszystkimi możliwymi dźwiękami. To tam poczułam ogromną wdzięczność, że jestem, że mogę to zobaczyć, usłyszeć, poczuć.
Zapamiętam też angielskiego dżentelmana z czerwoną muchą i laseczką w dłoni. Bardzo pasował do Hotelu Amaya Hills położonego nad uroczym miastem Kandy z bardzo ciekawą historią. To tam podpatrywałam praktyki religijne w świątyni, w której przechowywany jest ząb Buddy.
Zwiedziłam kilka świątyń i po nie jednych rozgrzanych słońcem kamieniach szłam boso, poddając się po drodze kontroli, bo w miejscach tych, bywało w przeszłości- wybuchały bomby. Wszędzie było tak jak na naszej Jasnej Górze- uroczyste, nabożne skupienie. A wokół niego biznes.
Zapamiętam herbaciane pola z kobietami w upale zbierającymi cenne listki. Co za obraz! I przepięknego psa leżącego niczym sfinks, na murku, w drodze na Lwią Skałę. O szerszeniach z tego miejsca, atakujących tego dnia 3 razy nie chce pamietać. Do tego uczniowie ubrani zawsze w nieskazitelną biel i przepiękna tęcza nad Oceanem Indyjskim.
Reszta na zdjęciach.

Sri LankaSri LankaSri LankaSri Lanka
Sri LankaSri LankaSri LankaSri Lanka
Sri LankaSri LankaSri LankaSri Lanka
Sri LankaSri LankaSri LankaSri Lanka
Sri LankaSri LankaSri LankaSri Lanka
Sri LankaSri LankaSri LankaSri Lanka
Sri LankaSri LankaSri LankaSri Lanka
Sri LankaSri LankaSri LankaSri Lanka
Sri LankaSri LankaSri LankaSri Lanka

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 101 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak