Listy.

To mój sposób na rozmowę. Możliwą z każdym i z każdego miejsca.
Są jak ich nazwy. Różne. Ale dzięki nim wiem, że nie jestem tu sama. Dziękuję, że poświęcacie czas, by napisać.



Nasycone PDF Drukuj Email

29/08/2007 => Zapytanie
Witam.
Mam do Pani pytanie. Skąd Pani bierze siłę? Zawsze na antenie jest Pani uśmiechnięta i pogodna pomimo... Ja ostatnio troszkę się podłamałem.
Związane jest to ze stresem jaki ostatnio przeżywałem. Trwa to już 1,5 miesiąca.
Pozdrawiam serdecznie,
Marek

Marku.
Siła jest wszędzie.
W porannych promieniach słońca.
W filiżance kawy.
W nas samych.
W Tobie też.
Jeśli jest jakiś problem, jest też jego rozwiązanie.
A poza tym, czyż nie szkoda reszty życia na skupianiu się na szarościach?
One i tak będą.
Dlatego szukaj jasnych barw.
Powodzenia!
M.

29/08/2007 => problem z człowiekiem, którego bardzo kocham
Witam Panią.
Jestem człowiekiem w wieku 27 lat. Toczę wojnę z moją jeszcze małżonką od 8 miesięcy, od momentu kiedy wyprowadziła się z domu. Mam bardzo słabe kontakty z córką, która ma 5 lat. Niedawno miałem urodziny, dzwoniłem do żony bym mógł spędzić ten dzień z córką.
To jest jak na razie moje marzenie, jak i stworzenie na nowo z żoną związku silniejszego, trwalszego i pełnego miłości .
Wychowałem się bez rodziców i wiem co teraz moja córka przechodzi, gdy jesteśmy osobno. Ona tam gdzieś, ja sam w domu. Wracając z pracy, wchodząc do domu, widzę dziecko i żonę, którzy niedawno wyszli i wrócą przed wieczorynką. Z tymi myślami borykam się już od kilku miesięcy. Mam sprawę rozwodową w sądzie, ale nie dopuszczam myśli, że możemy się rozstać na zawsze. To jest moje szczęście i motor do pracy, do tego co robię na co dzień, a w tej chwili świat legł mi w gruzach. Nie mam na nic ochoty i zapału, i tylko myślę jak zrobić, by to wszystko odnowić.(...) Proszę o pomoc, lub jakieś lekarstwo, na to by odzyskać żonę i dziecko.
Pozdrawiam
Artur
I czekam na odp.

Arturze,
jest w Twoim liście rozpacz człowieka, któremu świat zawirował.
I wcale się nie dziwię.
Nie ma jednej recepty na wyjście z każdego kryzysu.
Ja jej nie znam.
Próbuj rozmawiać, rozmawiać jeszcze raz rozmawiać.
Proś o pomoc.
Są specjaliści od małżeńskich negocjacji.
I nie trać wiary.
Wszak kiedyś, coś Cię z żoną połączyło.
Odwołuj się do tych dobrych chwil.
Trzymam kciuki.
M.

12/08/2007 => pozdrowienia
Słucham Waszego radia codziennie i drażni mnie kiedy ktoś bez pozwolenia zmieni stacje! (Taka mała tyrania z mojej strony) hihhi.
Jesteście naprawdę wspaniali! Bez wyjątku. Nakręcacie moje akumulatory w pracy i w domu. Na wakacjach i w zwykły szary dzień ! Nawet nie potrafię się złościć na Was, kiedy znowu w sprawie konkursu dzwoni telefon w innej części kraju. A za wysłane SMS-y można by ufundować sobie niezłą nagrodę. Cieszę się, że masz w sobie tyle pozytywnych wibracji! A to co najważniejsze, potrafisz zarazić entuzjazmem dużą część naszych rodaków, którzy według mego postrzegania nie potrafią się cieszyć tym co najwspanialsze! ŻYCIEM ! Raduj nas dalej Marzenko!
Pozdrowienia
Ewa B.

Ewo,
jeśli dotąd nie zadzwoniłam do Ciebie w sprawie wielkich pieniędzy to wcale nie oznacza, że nie masz szczęścia!
Zapewne dotyczy ono innej dziedziny Twojego życia, a Ty to zauważasz i doceniasz.
Wszak wiesz co ważne.
Ściskam i dziękuję za Twoją radość!
M.

12/08/2007 => ...
Ogromne wrażenie zrobiły na mnie zdjęcia z cmentarza. Mam takie same odczucia jak Pani, zwłaszcza kiedy umarła mi mama. Zadaję sobie pytanie, czy data śmierci mojej mamy - 1 listopada ma jakieś znaczenie. Staram się być silna, ale czasem nie wychodzi.
Pamiętam, kiedy powiedziała Pani na antenie o swojej chorobie płakałam kilka dni dni. Jest Pani takim ciepłym człowiekiem. Często jak Panią słucham w radiu wyobrażam sobie Pani oczy. Ma Pani rację, że radio ma w sobie magię. Być może nawet kilka razy mijałyśmy się na ulicy nawet o tym nie wiedząc.
Pozdrawiam ciepło,
Berenika

Bereniko,
Wiem jak to jest kiedy czasem nie wychodzi.
Siła, optymizm, zaufanie - to wszystko nie wyklucza gorszych chwil, łez, strachu.
Nie jesteśmy robotami.
Ty płakałaś słysząc o moim chorowaniu, ja płaczę czytając gazetkę jaką dostaję z dziecięcego hospicjum.
Im bardziej życie przemija- tym bardziej chce mi się je celebrować każdego dnia.
Trzymaj się.
M.

12/08/2007 => Takie tam przemyślenia...
Właśnie przeczytałam Twoje przemyślenia z 15.07. Tez miałam takie myśli, jak to by było zacząć wszystko od nowa, w innym miejscu... I myślę, że wymaga to odwagi. Każdy człowiek jest w pewnym sensie "zasiedziały" gdzieś w swoim miejscu na Ziemi, w swoim domu, ma nakreślony "plan życia" i nie zawsze dobrze się w nim czuje. Duże znaczenie ma też rodzina i zastanawiałam się właśnie komu łatwiej podjąć decyzje o migracji lub emigracji, komuś samotnemu, czy komuś z rodziną? Pod względem psychicznym, uczuciowym, pewnie z rodziną, zawsze ma się oparcie i jakąś motywację. Samemu może łatwiej z innych względów. Podziwiam ludzi, którzy wywracają życie do góry nogami, przenosząc się w inne miejsce, do innego kraju, a jednocześnie zazdroszczę, bo to coś nowego, ekscytujacego. Jakby od nowa się narodzić. Można pewne rzeczy poprawić, udoskonalić, zrobić inaczej niż do tej pory...
A może czeka mnie jakaś zmiana, bo parę razy śnił mi się dom, mój dom, gdzieś indziej, z widokiem na łąkę i drzewa... i pamiętam, jaka byłam szczęśliwa i spokojna :)
Magda

Magdo,
a może ten dom ze snów już jest, już czeka.
Tyle, że w przyszłości.
Myśl intensywnie i działaj.
Pozdrawiam ciepło
M.

12/08/2007 => serdeczności
Witam,
Zupełnie przypadkowo przeczytałam Pani dziennik. Jest niesamowity, zrobił na mnie ogromne wrażenie!
Miło jest pobyć na Pani stronie, tyle tu ciepła, miłości i życiowych porad. Wszyscy są tacy mili i szczerzy w tym co piszą, odnoszę wrażenie, że to wszystko co dzieje się w sercach i umysłach ludzi piszących do Pani, to niesamowita radość i szczerość, która emanuje od Pani, i która czyni nas szczęśliwymi i otwartymi na drugiego człowieka, co w dzisiejszych czasach jest bardzo trudne .
Życzę Pani dużo zdrowia i radości, dziękuje za to że Pani Jest.
Pozdrawiam ciepło. Jadwiga

Pani Jadwigo.
Ja tylko przyjmuje to co dostaje.
I przekazuję dalej.
Ślicznie dziękuję za serdeczne słowa.
Proszę zawsze widzieć mnie zdrową.
A tak będzie :)
Ściskam
M.

12/08/2007 => Pokaż wszystkie nagłówki
Witam!
Lato trwa a pogoda... wiadomo. Ale nie po to piszę, by narzekać na pogodę. Na jakieś wyjazdy i tak nie mam szans, więc krótkim urlopem będę się cieszyć w domu. Mam wakacje od studiowania, nadrabiam zaległości w czytaniu. A propos twierdzenia, że Polacy mało czytają... Może i niektórzy mało, ale gdyby ktoś poznał moją rodzinę, konkretnie moje siostry, to wyjaśniło by się kto "podnosi średnią w czytaniu".
Zaraziła nas tym chyba starsza siostra i to nadal trwa. Może ktoś powie, że to co czytamy "mało ambitne " czy coś podobnego, ale lepiej czytać "coś" niż w ogóle.
W zasadzie to czytanie skłoniło mnie żeby do Pani napisać. Po prostu czytając książkę "Witaj mroku" Sandry Brown pomyślałam o Pani i o "aurze tajemniczości" jaką Pani się otacza. Bohaterką tej książki jest Paris, która skrywa swoją twarz za dużymi ciemnym okularami i dba o zachowanie anonimowości.
Piszę wiedziona impulsem i pewnie w moim liście dość chaotycznie...
Pozdrawiam gorąco!

P.S. Pozdrowienia dla czytających...
P.S. II Jakież jest zdziwienie ludzi, którzy widzą mnie codziennie w autobusie z książką. Pół godziny jazdy autobusem, krajobraz już mi znany, szkoda czasu na gapienie się np.: za okno

Małgosiu,
czytamy, bo dzięki książkom mamy szanse żyć w kilku światach.
Na codzień niedostępnych.
Czytamy, by pobyć gdzieś indziej, ale też żeby poczuć inne emocje.
Mój czas podróży do radia to święty czas czytania.
Fajnie, że też tak masz.
M.

P.S. Z tą moją aurą tajemniczości to chyba przesada :)

12/08/2007 => :)
Kochana M.,
Wróciłam już z Roztocza, gdzie spędziłam nieco ponad tydzień. Ładne widoki, wspaniałe powietrze. Kiedy dopadały mnie bezsenne noce, stawałam w oknie i wdychałam "samo zdrowie". Jednak jestem jeszcze zbyt słaba na wyjazdy. Jeden spacer i potem już zostawała huśtawka lub leżanka. Miło było pogawędzić z właścicielami pensjonatu. Bardzo mili, fajni ludzie. Nie żałuje tego wyjazdu. Teraz korzystam z ładnej pogody i bardzo dużo czytam. A jak czytam to mam wrażenie, że płynę :).
Twój wpis z 4 sierpnia czytałam, tak jakbym czytała siebie. Mam dosyć kłótni przedstawianych w wiadomościach, konferencji, z których nic nie wynika. Trudno jest mi się od tego odgrodzić, bo wszędzie pełno tych tematów. Zresztą wypada chyba wiedzieć, co się dzieje we własnym kraju. Szkoda tylko, że to nic dobrego...
Dobrze, że ludzie są serdeczni, czego wyraz znalazłam właśnie u bywalców tej strony. Pozdrawiam serdecznie wszystkich. Ściskam.
Aldi

P.S. A co poza tym? Organizm powoli przyzwyczają się do nowych leków.
Wszystko to o czym pisałam ostatnio powoli mija i mniej mnie nęka.
Serce też sprawniejsze, bo dawka jednego "eliksiru zdrowia"
zmniejszona i nie muszę już wstawiać się do szpitala na 24h wlew innego leku. Wiem już jednak, że lekarze nie podpiszą mi zgody na podjęcie pracy. Na razie ciągnę zwolnienie i będę stawała na komisję lekarską w celu otrzymania pierwszej grupy. Przeraża mnie brak zajęcia i bardzo się tego boję. Ale jeśli mam wybierać między zdrowiem a pracą... To posłucham kardiologów. Trzymaj się ciepło. Pa

Tak sobie myślę Aldi, że życie trwa.
I w tej nowej rzeczywistości też możesz poczuć chwile spełnienia.
Praca w domu, we własnym rytmie chyba wchodzi w grę... uwierz, że życzliwość ludzi Cię znajdzie :) Ściskam i dziękuję za wieści.

08/08/2007 => Poznań się kłania
Witaj
Właśnie przeczytałam Twój wpis. I wiesz co Ci powiem? Ja sobie robię na weekendy przerwę. Taką na wszystko. Nie oglądam wiadomości, w gazetach nie czytam o polityce, nie słucham co mówią inni. Kiedyś przecież trzeba odpocząć. Na co dzień tak mnie to wszystko wkurza, czuję się tak bezsilna, że czasami płakać mi się chce. Nigdy nie chciałam wyjeżdżać z tego kraju i nadal nie chcę, ale ciągle mam wrażenie, że to nie tak miało być.
A dzisiaj pojechałam do Szczecina na zlot żaglowców :) Było cudnie.
Żałuję tylko, że nie stały w porcie ze zwiniętymi żaglami, a parada będzie dopiero jutro albo w poniedziałek. Ale co tam.
Pozdrawiam Cię bardzo
Marta

Marto,
masz rację.
Rozliczajmy siebie.
Jeśli my zrobiliśmy wszystko, żeby wokół było lepiej, to bezsilność z cudzego powodu nie może nas niszczyć.
Dlatego zachwyt nad żaglowcami jest zdecydowanie lepszym wyborem niż złość na to, na co wpływu nie mamy.
Ściskam
M.

08/08/2007 => spokojnie, miło, ciepło i gościnnie
Witam Pani Marzenko :)
Tym razem pojawiam się tutaj...
Nie na papierze, żeby nie sprawiać kłopotu i nie w tej skrzynce mailowej gdzie jest zawsze duży ruch.
Tutaj, gdzie ostatnio przebywam codziennie. Nie ma w sieci drugiego takiego miejsca. Miejsca spokojnego, miłego, ciepłego i gościnnego.
"Bogatego" w drugą osobę.
I nie wyobrażam sobie, że tego dziennika już nie ma. On dużo zmienia.
Dużo się u mnie zmieniło odkąd Panią poznałem.
Poznałem to dobre słowo?? Nie wiem, chyba tak :) Bo przecież nie trzeba kogoś zobaczyć by go poznać. Pani jest tego najlepszym dowodem... Pani zapiski bardzo dużo o Pani mówią - tak mi się wydaje.
Bardzo lubię Pani głos i śmiech. Są niepowtarzalne. Ładują baterie :) Ale nie jest już Pani tylko osobą z Radia. Przynajmniej odkąd tu bywam.
W tym magicznym miejscu na www.mchelminiak.pl Sporo się tu nauczyłem. Życia przede wszystkim. Przeżywania lepszych i gorszych dni, bo tu na wszystko jest wytłumaczenie i także cieszenia się z drobnych rzeczy. One też dają radość. Dużą. Doświadczam tego ostatnio.
A jeszcze mi milej, że także Pani takich rzeczy dostarcza :) Wiem już także, że ważny jest każdy dzień. I nie odkładanie niczego na później. Dlatego dziś piszę.
I jeszcze bardziej lubię dawać niż kiedyś :) To wspaniałe, gdy ktoś mi mówi, że z czegoś się cieszy. Dzięki mnie.
Ten dziennik to najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałem.
Bogate w drugiego człowieka i uczucia.
I nie zapytam Pani dlaczego nie ma tu Pani zdjęć.
Odpowiedź znam.
Napiszę, że podziwiam Panią za to i bardzo szanuję wybór.
Zrezygnowała Pani z wielu rzeczy w ten sposób.
Napisała Pani też, że Radio to dziś ostatnie medium działające na wyobraźnię. Ja dodam, że jest Pani prawdopodobnie ostatnią osobą, która Radio takim właśnie medium czyni. To cos Wielkiego.
Ale domyślam się, że nie tylko o Radio tu chodzi.
Próbuję sobie też wyobrazić jak by to miejsce wyglądało, gdyby było tu pełno Pani zdjęć. Pani, Pani Marzenko zastanawiała się nad tym?
Byłoby to na pewno miejsce niesamowite, inne niż teraz. Ale czy lepsze?
Kwestia decyzji i wyboru :)
Cieszę się, że Pani jest.
Życie dzięki Pani jest lepsze.
Marcin

Marcinie,
jak skomentować tak ciepły list?
Jeśli gdzieś na monitorze czytasz literki z tej www i czujesz, że życie smakuje Ci bardziej, jeśli doświadczasz, że każda chwila może być szczęśliwa - to dla mnie tylko zaszczyt.
Dziękuję Ci za obecność.
Łap swój czas,
M.

P.S. Nie myślę co by było gdyby. To a propos zdjęć.
Kiedyś zdecydowałam, że rezygnuje z wyścigu, a raczej, że świadomie do niego nie staje.
Jestem w radiu. Tylko głosem.

08/08/2007 => ...
Witaj Marzenko!
Minęła połowa wakacji... Za szybko, boleśnie za szybko. Nie przeczytałam nawet połowy książek, które miałam przeczytać, nie obejrzałam filmów, które miałam obejrzeć, nie odwiedziłam niewidzianych dawno przyjaciół.
Celebruję codzienność. Powolutku wstaję, starannie wybieram filiżankę do porannej kawy, spokojnie przygotowuję śniadanie. Słucham radia, ptaków w ogrodzie, mruczenia kotów. Ostrożnie przeglądam gazety, omijając nowinki polityczne. Wybieram z szafy letnie sukienki - nawet wtedy, kiedy powinnam wskoczyć w spodnie i ciepłą bluzę. W ogrodzie zrywam kwiaty, wychodzę na spacer z psem. Nie spieszę się, nie patrzę na zegarek. Nabieram sił, aby od września stanąć wypoczęta przed swoimi uczniami. Nie ważne, czy będą w mundurkach, czy też nie, nie ważne czy założę im "karty zachowania".
Tak naprawdę chcę dać im odrobinę radości, szacunku, zrozumienia, cierpliwości i serdeczności. Muszę sama nazbierać dobrej energii, aby sprostać...
Robię zdjęcia motylom, kolekcjonuję mądre słowa-na wszelki wypadek, gdyby tej mądrości zabrakło i mnie. Czy przetrwam kolejny rok? Czy nie poddam się zniechęceniu? Czy nie przestanę reagować na czyjąś samotność, lęk, łzy i smutek?
Boję się. Dlatego karmię swoje emocje, zaniedbując inne -pewnie mądrzejsze aspekty życia.
Nie nadaję się już do polskiej szkoły. Mój czas minął. Nie ma we mnie policjanta, śledczego, stróża, kanalii. Ale może zachowam siebie?
Pozdrawiam melancholijnie i serdecznie-
Dorota

Dorotko!
Nie możesz myśleć, że się nie nadajesz do polskiej szkoły.
To aktualna szkoła nie nadaje się do Ciebie.
Jeśli Cię zabraknie, zabraknie takich pedagogów jak Ty - kto zostanie?
Każde pokolenie zasługuje na nauczycieli z powołania.
Na wychowawców.
Bądź!
Pomimo.
I zrób to też dla siebie, żebyś kiedyś podsumowując swe życie czuła spełnienie.
Zrobiłaś wszystko co mogłaś. Jak najlepiej.
Masz piękną duszę i zazdroszczę tym, którzy mogą się jej przyglądać z bliska.
M.

 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 55 - 60 z 93
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 4 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak