Listy.

To mój sposób na rozmowę. Możliwą z każdym i z każdego miejsca.
Są jak ich nazwy. Różne. Ale dzięki nim wiem, że nie jestem tu sama. Dziękuję, że poświęcacie czas, by napisać.



Przeplatane PDF Drukuj Email

6/04/2008 z radością wielką
Marzenko!
Chcę wyrazić swoją wielka radość z Twojej nowej strony.
Potwornie smutno było bez Twoich myśli, spostrzeżeń.
Wszyscy mamy świadomość, że w życiu : "Czasem słońce, czasem deszcz",
ale cudnie jest znać miejsce, gdzie ludzie dzielą sie ze sobą słonecznymi myślami,
a także pomagaja przetrwać deszcze trudnych zdarzeń.(...)
Małgosia
Ps. cudna fotka na starcie!!!

Małgoś,
a mnie brakowało Waszych maili, ale oto jest, nowa, niedoskonała, ale dłużej czekać już nie chciałam.
Zdjęcie będzie się zmieniać.
Teraz wita nas moja magnolia, bo to jej czas.
Ściskam.
M.

6/04/2008 nareszcie

Pani Marzenko !!
Zaczynałam sie już martwic :(
Słyszałam w radiu a tu, na www cichosza.
Piekne zmiany...i prosze niech ta strona nie ginie.
Pisałam już kiedyś do Pani. Mniej wiecej o tym, że inni mnie skrzywdzili
etc.
Jest przełom w moim życiu...zakochałam się z wzajemnościa...zmieniłam pracę na o
niebo lepszą etc.. Słucham Pani w Zetce ;-)
Na pewno się odezwę i uczę się codziennie pokory dla życia.
Pozdrawiam
Ania ;-)

Ja też się uczę, codziennie:) tej pokory, albo jestem uczona przez codzienność.
Twoje doświadczenia pokazują, że do złych dni nie warto się przywiązywać, przychodzą lepsze!

Powodzenia!
M.

 

6/04/2008 dziękuję

Witaj Marzenko, pozwoliłam sobie tak po imieniu, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.
Po prostu przez cały ten czas czytania Twojego bloga, codziennego
(naprawdę!) wchodzenia na Twoją stronę, aby tylko sprawdzić, czy czasem nie
ma jakiejś Twojej nowej notki, przez cały ten czas stałaś mi się w magiczny
sposób bliska, i nie wyobrażam sobie, abym mogła zwrócić się do Ciebie
inaczej :) A odważyłam się napisać teraz pierwszy raz, choć już nie raz
zaczynałam, ale nie wiedziałam, jak... teraz, jak tylko zobaczyłam Twój nowy
wpis, nowe oblicze strony - poczułam impuls i postanowiłam napisać z miejsca
do Ciebie, tak od serca, po prostu przelać swoje myśli na ekran monitora i
przesłac je Tobie.
A piszę przede wszystkim,żeby powiedzieć Tobie, jak wiele znaczy dla mnie
Twoja strona, każde Twoje słowo. Chcę Ci bardzo, z całego serca podziękować
za każdą Twoją myśl - naprawdę to dla mnie wielka radość, móc dzielić z Tobą
Twoje radości i smutki, chwile zwątpienia, zachwytu, zaskoczenia...Dziękuję
raz jeszcze.
Hmm... o tylu rzeczach chciałabym Tobie napisać... o największym bólu mojego
życia - odejściu przyjaciółki, która niestety przegrała walkę, z której Ty
wyszłaś dzięki Bogu zwycięsko. O moich rozterkach związanych z przyszłością,
o radości z moich dwóch małych siostrzeńców, o poczuciu prawdziwego
szczęścia i wielkiej miłości w gronie najbliższych... Ale na razie chcę Ci
tylko podziękować - że byłaś, jesteś i całe szczęście będziesz (tak długo
nie pisałaś...;))
DZIĘKUJĘ.
Pozdrawiam Cię najcieplej jak potrafię,
MaryJane

I czym ja sobie zasłużyłam na taką życzliwość?
Wzruszyłaś mnie Mary Jane.
Tym,że w taki cichy sposób trwasz przy mnie.
Kto wie, czy właśnie temu nie zawdzięczam tego zwycięstwa, o którym piszesz.
Fajnie,że zadziałał impuls i mogłam się dowiedzieć, że jesteś!

Dziękuję!
M.

7/04/2008 Marzena

Witam Panią.
Stronę znalazłam wpisując w wyszukiwarce Marzena. Moja strona internetowa znajduje się zaraz pod Pani linkiem. Wiem, że każdy musi walczyć o swoje i każdy sam musi stawiać czoła przeciwnościom. Oczywiście znam Pani wyjątkowy głos z Radia Zet. Z tego samego radia, do którego bezskutecznie próbuję się "dostać".
Jestem wokalistką, promuję teraz swój drugi singel TO MOJA SIŁA.
Przy pierwszym Wojtek Jagielski napisał mi: "Nie odpowiadam na tego typu maile, bo jeśli piosenka nadaje się do radia Zet, to słychać ją na antenie. Wyjątkowo jednak odpowiem, bo słychać, że ma pani talent i szkoda by go zmarnować. Proszę się nie zniechęcać i robić swoje."
No więc robię swoje i nawet sporo małych radiostacji gra utwór i jest też na listach przebojów.
Co mamy wspólnego: imię, to, że ja też od 1991 roku pisałam pamiętnik: dziecko, nastolatka, kobieta...który teraz przeniósł sie do internetu, to, że moja strona ma tyle samo lat: 2003-2008 i to, że na mojej stronie też umieszczam maile, które otrzymuję od ludzi.
Szukałam znaczenia imienia Marzena, a odnalazłam Panią i poczułam na Pani stronie coś bliskiego.
A co do Marzeny..."Żyją zwykle nieco na uboczu, z dala od światowego gwaru. Nie są przesadnie towarzyskie; zachowują się tak, jakby chroniły swoją intymność i odrębność przed wścibskim okiem. Mają mnóstwo ulubionych zakątków, pamiątek, melodii i innych szczegółów, które pobudzają ich fantazję, choć dla innych ludzi mogą być bez znaczenia. Zainteresowania ich są rzadkie i elitarne. Często imię to nadane dziewczynce jest zapowiedzią talentów artystycznych, jakie się u niej rozwiną - choć, trzeba przyznać, dorobek Marzen pozostaje znany raczej wąskim kręgom, a one same rzadko stają się popularnymi gwiazdami."
Mam nadzieję, że w moim przypadku jednak nie do końca będzie to prawda...

 

Droga imienniczko,
Wierzę, że kiedyś napiszesz- moja piosenka jest grana w Radiu Zet!
A ja sobie wtedy przypomnę ten list.
I dziękuję za marzenową charakterystykę, teraz wiem skąd to moje umiłowanie intymności i anonimowości.
Ściskam,
M.

7/04/2008 i trzy kropki, kropki trzy...

..nie wiem Marzenko jak Ty to robisz, że zachowujesz taka pogodę ducha... mam problemy zdrowotne i wciąż gnieżdżą sie w mojej głowie..ciągłe badania i wizyty u lekarzy nie dają mi spokoju...
...Twoje słowa, "złote myśli" działają jak balsam, ale nie na długo, później znów daje się porwać złym myślom..
...wiem, że powinnam nad tym pracować, starać sie...ale jakoś zatracam się w tym myśleniu o złych wynikach itp.
..podziwiam Twoje podejście do przeciwności losu..
(przepraszam za formę "ty", ale tak jakoś mi łatwiej)
pozdrawiam gorąco najradośniejszy głos w eterze
Aga

Aga,
nie jestem inna niż Ty, łapię doły- ale zaraz się wygrzebuję, bo szkoda mi zmarnowanego czasu.

Popracuj nad myślami, jeśli nie umiesz- poszukaj pomocy.
M.

 

 

11/04/2008 Biała magnolia

Pani Marzeno - ja również jak wiele innych osób uważam, że ma Pani super radiowy głos. Myśle nawet, że taki głos powinien odzywać się w telefonie zaufania ( o ile coś takiego jeszcze funkcjonuje). Jednak prawdziwym powodem mojego wpisu jest Magnolia. Od trzech lat mam białą magnolie we własnym ogrodzie. Drzewko jest jeszcze malutkie ma około metra wysokości i w tym roku 11 pączków. Dwa się już rozwinęły. Jest coś niesamowitego w tym jak te białe kokardki rozwijają się na pustych gałązkach. Codziennie ją obserwuję i czasami uważam, że dla takich zjawisk warto żyć. Jest jeszcze jedno cudne zjawisko w moim ogrodzie, mam w tej chwili fioletowy dywan fiołków i one pachną :)
Serdecznie pozdrawiam -Elżbieta

Elu, mogę po imieniu, prawda?
Odkąd wiosna zaczyna się u mnie od obserwowania magnolii(mam dwie, różową i białą) to faktycznie radości jest więcej.
Do takich przyjemności się dojrzewa.
Zaczynam rozumieć przywiązanie bohaterki "Przeminęło z wiatrem" do kawałka ziemi.
Miło mieć swój kawałek przyrody.
Czy wiesz, że przed epoką lodowcową ziemię pokrywały lasy magnoliowe?
To musiało być cudne!
Wiosennej radości życzę.
M.

11/04/2008 8lipca 2005

Każdy dzień przynosi "jakieś" wieści. Ja urodziłam synka, koleżaka pochowała najbliższą osobę- siostrę, a mój tata walczył z nowotworem. Czytając Twoje pamiętnikowe zapiski napłakałam się jak bóbr (lata 2005-2007), tak bliskie okazały się memu sercu. Mój tata już nie żyje i tego nie da się zmienić, ale głęboko wierzę, że Twoja walka z nieborakiem jest już zakończona i że biedak musiał się definitywnie wycofać.
Pozdrawiam serdecznie
Marzena

 

Marzenko,
od zawsze fascynuje mnie ta różnorodność zdarzeń przypadających na tę samą chwilę.
Ta względność dociera do nas, gdy np. ktoś umiera, a za oknem świeci piękne słońce, tak bardzo nie pasujące do smutku.
Dziękuję Ci za wiarę.
Ona leczy.
M.

20/04/2008 zwierzenia

Witam Pani Marzenko!
Piszę do Pani pierwszy raz.
(...) Od jakiegoś czasu zaczytuję się w Pani blogu. A Pani głos uwiódł mnie już dawno, jeszcze kiedy byłam małą dziewczynką i słuchałam Radia Zet częściej niż teraz. I już wtedy czułam, że jego właścicielka musi być osobą niezwykłą. Kiedy odkryłam Pani stronę przekonałam się, że tak jest w rzeczywistości. Kiedy Panią słyszę albo czytam Pani dziennik po prostu wraca mi chęć do życia, pojawia sie optymizm. Potrafi nim Pani zarażać. Nie wiem jak Pani to robi, że potrafi odnajdywać pozytywy każdego dnia. Nawet gdy jest źle. Wydaje mi się, że to, że trafiłam na Pani stronę to jakiś znak. Wierzy Pani w znaki? Ja tak i wierzę też w anioły. Nie wiem właściwie dlaczego do Pani piszę..Może dlatego, że nie mam sie komu zwierzyć? Czuję sie nierozumiana, a nawet wyobcowana. Jestem dziwna, emocjonalnie rozchwiana. Sama siebie czasem nie rozumiem. I boje sie przyszłości. Mogę Pani o sobie opowiedzieć?
Mam 20 lat, studiuję dziennikarstwo. Mieszkam na stancji, w weekendy wracam do domu. W nim czuję sie najlepiej. Mogę być sobą. Może to jest mój główny problem? Że dostosowuje się do sytuacji, nie mówię tego, co myślę, zamiast być zawsze sobą? Chociaż z drugiej strony zawsze byłam outsiderką, choć nie wyróżniałam sie stylem ubierania czy przynależnością do jakiejś subkultury. Może zawsze byłam trochę bardziej dojrzała od moich rówieśników. I na pewno wrażliwsza. Wrażliwy człowiek ma w życiu przechlapane. Wiem coś o tym. Najgorzej cierpiałam w gimnazjum. Nienawidzę Pani, która wymyśliła te reformę edukacji. No więc nigdy nie miałam paczki przyjaciół, jak z idyllicznych amerykańskich seriali, a raczej tylko znajomych ze szkoły. i tak jest do dziś. Mam bardzo bliską koleżankę, ale na "przyjaciółkach" już się zawiodłam nie raz, więc wole tym razem tej więzi aż tak nie zacieśniać. Właściwie pogodziłam się już z moją samotnością, moje samotnicze zajęcia nawet lubię: czytanie, słuchanie muzyki, oglądanie filmów, surfowanie po internecie. Ale czasami chciałabym to robić z kimś, wyjść z kimś na spacer, albo po prostu przesiedzieć pól dnia z kimś przed telewizorem, tak jak robię to z mama. Ona jest moja najlepsza przyjaciółką( czy może raczej ja jestem jej), ale teraz o moich smutkach już jej nie mówię.
Wiem, że jeszcze jestem młoda i wiele przede mną, ale obawiam się, że moją postawą mogę te lata zmarnować.. Studia są podobno po to, żeby się wyszaleć. I chociaż dyskoteka to ostatnie miejsce, gdzie chciałabym pójść, to jednak chciałabym się jakoś bawić. Ale nie mam z kim. Chciałabym wyjechać na rok do Londynu(to moje największe marzenie), popracować, poznać świat i ludzi, ale obawiam sie, że się nie odważę, albo że nie wytrzymam tam sama, będę tęsknić, nie zaaklimatyzuje się. Obawiam się też, że po studiach nie znajdę pracy. Czy Pani już na studiach pracowała w swoim zawodzie?
Czy napisałam już, że nigdy nie byłam zakochana i nigdy nikt też nikt mnie nie kochał (oprócz rodzinki oczywiście tzn. taką mam nadzieję:))? Mam wybitną zdolność do nieprzyciągania do siebie ludzi...
Mam wiele planów, ale nie potrafię zabrać się do ich realizacji. To mnie przerasta. Zastanawiam się czasami czy to ze mną jest coś nie tak, czy z tym światem? Przepraszam, że same narzekania w tym liście. W końcu co to może Panią obchodzić. Chcę tylko, żeby Pani wiedziała, że dla takich osób jak ja jest Pani bardzo ważna, Chyba miło usłyszeć takie słowa, prawda? Ja ich niestety jeszcze od nikogo nie usłyszałam.
Pozdrawiam słonecznie:),
Malwina

 

Malwinko,
po takim liście mogę Ci napisać-jestes ważna!
I mocno wierzę, że znajdzie się na świecie ktoś, kto doceni w Tobie wrażliwość i delikatność.
Twój mail jest wlaściwie o jednym-o samotności.
Proszę-pokochaj siebie, bez tego trudno pokochać innych.
A co do mojej pracy.
Faktycznie zaczęłam na studiach,ale każdy idzie swoją scieżką w swoim czasie.
Odwagi!
Odezwij się jeszcze.
M.

 

23/04/2008 dotyk dłoni

Cześć Marzeno :)
Za oknem powolna wiosna w Beskidach, w tle ciszy ulubione radio z jeszcze bardziej ulubionym głosem dziewczyny z nieba, a na monitorze Twoja www gdzie zawsze znajduję coś dobrego. Utożsamienie z dotykiem dłoni tego co nie budzi już pożądania, ale daje coś bardziej pięknego i cenniejszego - oparcie, poczucie bezpieczeństwa, serdeczny i szczery uśmiech, nadzieję pomimo wszystko, zaufanie bez względu na okoliczności jakie może przynieść życie. To efekt patrzenia w tym samym kierunku.
W życiu, jak w filmie przychodzą różne sceny , co sezon pojawiają się nowe gwiazdy, tysiące nowych twarzy. Za każdym razem piękniejsze.
Przegapiłem Twoje urodziny i imieniny - przepraszam - kiepski ze mnie kolega, ale dla Ciebie zawsze mam najlepsze życzenia nie tylko od święta :)
Zakolegowany Jarek.

Jarku, imienin nie zdążyleś przegapić- są 26 kwietnia.
Wiem, ze tego dnia mogę liczyć na sloneczną myśl posłaną z Twoich pięknych okolic.
Doceniasz dotyk tej samej dłoni...jesteś swieżo zakochany.
Przypomnij sobie o tym za ileś tam lat, dobrze?:)
Ściskam.
M.

23/04/2008 w niedzielne popołudnie

 
Marzenko!
W nawiązaniu do Twojego piątkowego wpisu.
Dałaś swojej byłej przyjaciółce "delikatnie", acz wymownie do myślenia.
Zazdrość w znaczeniu motywującym jest dla ludzi, którzy maja pozytywny stosunek do drugiego człowieka, cieszą się życiem i starają się je ubogacać, także poprzez obserwowanie innych i wyciąganie wniosków dla siebie, czerpanie inspiracji.
Natomiast ludzie mający negatywny stosunek do świata, rzadko uświadamiają sobie, że motywem takiego myślenia bywa zazdrość.
Czując wewnętrzną pustkę, niespełnienie starają się umniejszać innych, krytykować.
Może to poprawia im samopoczucie?
Od dłuższego już czasu zastanawiam się także,gdzie jest granica pomiędzy zdrowym interesowaniem się życiem innych i naszym subiektywnym jego odbiorem, a uzurpowaniem sobie prawa do ocen,krytyki,przyklejania etykiet.
Jest w człowieku jakaś taka wrodzona potrzeba posiadania swojego zdania na temat wszystkich i wszystkiego i myślę, że nie jest ona zła, dopóki kierują nią pozytywne emocje.
To trudne, ale staram się nie oceniać ludzi, bo wiem, że nie mam do tego prawa.
Chociażby dlatego, że każdy ma swój własny sposób na życie, własne spojrzenie, zasady i motywy takiego, a nie innego postępowania.
Ma do tego pełne prawo.
Jak to pięknie ujęłaś, to własna przestrzeń do zagospodarowania, że nie wspomnę o biblijnym"nie sądźcie abyście nie byli sądzeni" .
Piszę tego maila słuchając Twojego wywiadu z Marią i Andrzejem Seweryn.Pomijając, że to wspaniali goście,
to podoba mi się styl tej rozmowy... taka spontaniczna, niewyreżyserowana, ot taka pogawędka i to jest w radiu najfajniejsze.
(...)

Małgosia

Małgoś,
Oceniamy stereotypowo, bez wysiłku.
A mi podoba się życzliwość z założenia, dawana jak kredyt.
Tym, którzy zawiedli jest odbierany, ale wszyscy mają szansę.
Dziękuję za dobre słowo o niedzielnej rozmowie.
Długo dochodziłam do tego, by moi goście poczuli, że radio to atmosfera.
Pozdrawiam,
M.

23/04/2008 deguises

Kiedyś opisując francuską parę prezydencką
podczas wizyty w Anglii użyto przymiotnika "déguisés" czyli "przebrani".
I faktycznie Bruni i Sarkozy byli jakby przebrani za Pierwszą Parę.
Wszystko odbyło się według prawideł, którymi rządzą się tabloidy.
Carla była znakomicie ubrana, adekwatnie do sytuacji.
Eksponowano smaczek, że ma ona pantofle na niziutkim obcasie, by nie wprawiać
w zakłopotanie niższego od niej prezydenta.
Czy to była autentyczna Pierwsza Para? Oficjalnie tak.
Nieoficjalnie brakowało mi stażu pożycia, niekoniecznie formalnego, między
nimi. Tych wspólnych przeżytych lat, które tworzą głęboki związek.
To tak a propos Twojego wpisu:)
Kasia

Lubię przyglądać się parom.
I tylko na podstawie ich relacji rozpoznawać jak długo się znają.
Czasem myślę, że te początki, zwykle bardzo elektryzujace są też niezwykle męczące:)
Ale to już inna opowieść.
Dziękuję Kasiu za ten obrazek.
M.

 

 

26/04/2008 imieniny Marzeny
Kochana Marzenko...
Z okazji Twoich Imienin życzę Ci, abyś mogła robić to co kochasz, abyś miała wokół samych życzliwych ludzi, żeby szczęście "dotykało" Cię jak najcześciej. A w razie małych niepowodzeń,(oby było takich jak najmniej) życzę Ci, abyś tak jak Pollyanna, z każdej chwili, która trwa, potrafiła wyłuskać dla siebie coś pozytywnego...
Nowa stronka jest super...
Nata.

Nato droga,
wszyscy życzliwi!
Uwielbiam świętować, bo wierzę w moc wypowiadanych, czy tylko pomyślanych życzeń.
Obiecuję spełniać co tylko będe mogła z wszystkich życzeń jakie dostałam.
Dziękuję!
M

 

 

 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 43 - 48 z 93
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak