Listy.

To mój sposób na rozmowę. Możliwą z każdym i z każdego miejsca.
Są jak ich nazwy. Różne. Ale dzięki nim wiem, że nie jestem tu sama. Dziękuję, że poświęcacie czas, by napisać.



siarczyste PDF Drukuj Email

14/02/2012 ...

Witam serdecznie
Dokladnie trzy lata temu mój tata zachorował na raka płuc i ja godzinami, dniami i nocami szukałam w internecie jakiejś informacji ratunku.. by uzyskać choć troszkę nadziei na jego wyzdrowienie. Wtedy to pewnej nocy trafiłam na Pani stronę internetową. I choć żaden cud się nie zdażył i mój tata odszedł miesiąc później lubię wracać, co pewnien czas na Pani stronę. Lubię, bo jakoś czuję , że w pewnien sposób jest mi Pani bliska. Może to też dlatego, że jak i Pani, staram się chwytać życie pełnymi garściami, że również wierze, ze zycie jest takie ulotne i takie wazne, ze dobrze jest otaczac sie ludzmi ktorzy nas uskrzydlaja, ze podroze, wrazenia, książki, spotkaniami i czasem zwyczajne chwile ubogacają, uczą i nadają sens naszemu życiu.
Życzę nadal tej dziecinnej ciekawości życia, mnóstwa podróży, mocy wrażeń i mnóstwa zwykłych cudownych chwil, o których Pani piszę i o ktorych czytam z taką przyjemnością.
Pozdrawiam serdecznie ciepło i zimowo
Marlen

 

Marlen Droga.
Bywa, że nasze ścieżki przecinają się w przedziwny sposób i tak właśnie się stało.
Wpadaj tu i napisz czasem coś co może pokoloruje i mój świat.
Ostatnio troszkę pomazany ciemnymi barwami. Wiem tylko, że bez szarości nie docenialibyśmy kolorów.
Ściskam.
PS.Jest mi bardzo przykro, że nie było cudu...

14/02/2012 urodziny/imieniny

Witam, oczywiście, że myślałem o Tobie w ten dzień. Zapamiętałem, bo urodziłaś się w moje imieniny. Kiedy to było? Nie pamiętam, bo mały byłem :)
"Wiara, że jak długo jest źle, to potem musi być dobrze"... W moim przypadku dobre już było. Czasami błyśnie jakaś nadzieja, ale znika tak samo gwałtownie, jak się pojawi. Nie wiem... nic mi nie pomaga. Coraz częściej mam ochotę zostawić rodzinę i uciec z domu. Zaszyć się gdzieś w Bieszczadach i żyć jak pustelnik. Po prostu nie sprawdzam się w normalnym życiu, za dużo rozmyślam i nie mogę skupić się, ogarnąć codzienności. Wydaje się, że w roli niewolnika był bym niezły... tylko musiałbym kochać swojego pana, a jeszcze lepiej panią :)
Pozdrawiam.
R

 

 

Fajnie, że pamiętasz.
A co do małej wiary.
Możesz ją zawsze uczynić większą. To wysiłek, tyle, że warto go podjąć, bo chodzi o nasze jedno, wyjątkowe życie.
Jeśli nie dajesz rady, to szukaj pomocy.
Gdy zaczniesz rozmawiać, okaże się, że nie Ty jeden masz problem, a chętnych do tego, by Cię wspierać jest wielu.
Trzymam kciuki.
M.

14/02/2012 "coś"

Witam Cię Marzeno!
Mam 36 lat, mieszkam na wsi pod Przemyślem (tak, tak, to prawie w Bieszczadach;) jestem szczęśliwą i pozytywnie myślącą osobą. Masz chyba podobnie? Darzę Cię ogromną sympatią,Zetki słucham dla Twojego UŚMIECHNIĘTEGO głosu i śledzę bloga, z którego usiłuję wyczytać więcej niż jest napisane...
Zdecydowałam się napisać, bo od jakiegoś czasu czuję, że jestem posiadaczką"czegoś" w piersi (a Ty tak pięknie sobie z tym radzisz) i wiem ze muszę zacząć z "tym "coś robić ale czuję się obezwładniona strachem i jakoś odwlekam, bo jakoś może wolę nie wiedzieć...
Też tak miałaś?
p.s.Czytałaś "Jeźdźca miedzianego"+inne części?jeśli nie to polecam:)
pozdrawiam cieplutko wśród tej mroźnej zimy;*

Jadźka.

 

Jadźka! Ty mnie nie denerwuj, Ty biegnij do lekarza i natychmiast się zbadaj. I zrób to skutecznie, czyli tak, by wiedzieć NA PEWNO. Cokolwiek tam siedzi, ważne jest, by nie wypierać z głowy, że jest, tylko się zmierzyć! Skoro masz w sobie optymizm, to po pierwsze- wierzysz, że dasz radę, bez względu na diagnozę, a po drugie oczekujesz najlepszego. A na koniec- nie każde "coś" jest tym najgorszym. Pędź się badać i daj znać.
M.

14/02/2012 życie i życzenia

Marzenko.
Spóźnione życzenia, żeby zawsze świeciło słońce w Twoim życiu!!!
A porażki, rozczarowania ludźmi, niestety się zdarzają.
Też mam takie za sobą...
Wtedy zamiast się smucić, doceniam fakt, że dostałem fajny prezent od losu i zdarzyło mi się spędzić fajny czas. (...)
Pamiętaj, coś się kończy, żeby coś nowego się zaczeło...
Na razie uśmiechaj się do coraz częstszych promieni przedwiosennego słońća, pij pachnącą kawę i przebacz...
Szczęścia życzę.
M.

M. Bywa, że przyzwyczajamy się do tego co w naszym życiu dobre.
I w żaden sposób nie chcemy, by coś się zmieniło.
Ale się zmienia, choć się boimy i bronimy.
Wniosek- nie ma co walczyć. Na życie nie sposób się obrazić.
Trzeba na nowo odpowiednio ustawić żagle i płynąć.
Dziękuję za słowa.
M.

14/02/2012 Poznajmy się:)

Witaj Marzeno,
Słuchając "Dzień Dobry Bardzo" - naszła mnie myśl, żeby wejść na stronę programu.., a później poznać prowadzących. Stamtąd trafiłem na Twoją stronę, aby dojść do wniosku: nawet jeśli mamy z kimś kontakt regularnie - to możemy tej osoby zupełnie nie znać.
Co do tego, że życie jest ciekawe - nigdy nie miałem wątpliwości. To, że podróże mogą być pasją i zawsze kształcą - również chciałbym "praktykować" (i mam nadzieję, że będę mógł). Klika rzeczy już zobaczyłem, natomiast Krym i Vancouver czekają i bardzo mnie "ciągnie" na wschód :).
Ponieważ w jednym z wpisów przeczytałem o poszukiwaniu siebie - to zaproponuję Ci książkę A. De Mello "Przebudzenie". Myślę, że może Cię poruszyć jej prostota, a jednocześnie głębia. A jeśli już znasz tę pozycję - to życzę Ci miłego dnia i dalszych udanych wpisów na blogu :)! Odezwę się, gdy znowu coś "odkryję".
Wszystkiego najlepszego!

Każde polecenie, książki, czy filmu liczy się bardzo, bo przecież życie się zmienia i czasem może właśnie w tej chwili potrzebujemy "Przebudzenia". Dziękuję i miłego słuchania naszych porannych pobudek.
M

14/02/2012 puzzle

To dziwne, jak zbieżnie nam się wydarzenia potoczyły... Od jakiegoś czasu staram się siebie przekonać, że wszystko dzieje się po coś... że pewne upadki są po to, żeby uchronić nas przed runięciem w dół z jeszcze wyższej góry... że celowość tego, co się dzieje w naszych życiowych puzzlach widać dopiero z szerszej perspektywy... że widzi ją ten, który patrzy na całą układankę. To logiczne i momentami nawet to pomaga... odnaleźć sens w bezsensie. Jednak są momenty, kiedy brak mi sił na logikę i jestem przekonana, że nie wszystkie doświadczenia są mi w życiu potrzebne... że zwyczajnie sobie na nie "nie zasłużyłam" i że nie wynagradzają ich momenty szczęśliwych wspomnień...
A.

Droga A.
Coś mi się widzi, że wiem o czym piszesz. Wiem, co czujesz.
Pewne doświadczenia nie są nam potrzebne, nie zasługujemy na nie, zawsze są inne rozwiązania.
Tymczasem...Nie poznałam odpowiedzi na pytanie - dlaczego? Też je sobie zadaje. Ale dopóki cierpię, płaczę, śmieję się - wiem, że żyję i czuję.
I ta istota życia dla życia trzyma mnie przy życiu:) Wiesz co mam na myśli, prawda?
Jestem z Tobą!
Gdybyś potrzebowała konkretnego wsparcia- napisz.
M.

 

 

27/02/2012 dziękuję

Mam pracę, męczącą, stresującą, 50% czasu za "kółkiem", nawet w ulewny poniedziałek z samego rana jak słyszę Pani głos i mądre i zabawne czasem wypowiedzi to od razu życie do mnie wraca i pracować się chce, dziękuję, dziękuję, Dziękuję :) pozdrawiam Wojtek.

Dziękuję, dziękuję, dziękuję, że Pan napisał. Od razu bardziej chce się wstawać przed budzikiem.
A co do stresującej pracy - dobrze zmienić optykę, fajnie, że jest, na pewno są też jakieś plusy, a w ogóle i tak nie samą pracą żyje człowiek. Proszę się trzymać.
M.

27/02/2012...

Niedawno pisałam, ale napiszę znów, przepraszam,ale musiałam...
DZIĘKUJĘ Ci Marzenko po raz kolejny, tym razem za szczególnie ważny i wymowny dla mnie wpis z 22.02... jejku, jak piękne, prawdziwe i zarazem proste są Twoje słowa.. Tak bardzo je POCZUŁAM, wiesz, tak blisko, w głębi siebie.Tak niezwykle aktualne są dla mnie. I znów tak wiele mi dałaś.. odczuwam wielką potrzebę podziękowania, odwdzięczenia się Tobie za to, że jesteś, tak daleko,nie wiem, gdzie, a jednak tak blisko. Czy jest coś, co mogę dla Ciebie zrobić? Oprócz regularnego wysyłania w Twą stronę mocy pozytywnych myśli..
Jesteś Kimś Naprawdę Wyjątkowym. Zapewne nie tylko dla mnie, ale też dla wielu takich ktosiów jak ja, którym dajesz siłę, nadzieję, jesteś wsparciem, wskazówką, i kimś naprawdę bliskim.
I choć się powtarzam i znów czuję,że banalne "dziękuję" nie wystarczy - DZIĘKI wielkie. Tak z serca, z głębi siebie :)
Przesyłam uściski i przepraszam za mój przydługawy, spontaniczny mail. Musiałam;)
MaryJane

Sama niejednokrotnie korzystam z jakiejś myśli, mądrego słowa, cudzego doświadczenia. Bywa, ze nagle otwiera nam się jakaś klapka, albo zapala lampka. Jeśli zupełnie niechcący w czymś Ci pomogłam to bardzo się cieszę!
Na pewno wszystkie odpowiedzi są w nas, ale bywa, że trudno się do nich dostać bez drogowskazów.
Ściskam mocno...z bliska!
M.

27/02/2012 i już wiem!

Witaj Marzenko! Napisałaś"daj znać"...
Tak więc byłam u lekarza i na podstawie usg nie jest to groźna zmiana ale o tym zapewni biopsja, na którą idę za tydzień. Wierzę, że wszystko będzie ok - U CIEBIE TEŻ:))
Jestem pewna!
Dzięki za "kopniaka", którego dostałam od Ciebie, sam fakt, że odpisałaś sprawił, że stałaś się bardziej bliższa,"namacalna", realna, (przepraszam za określenie, ale właśnie wydaje się najbardziej trafne) i dodało mi sił -DZIĘKI WIELKIE
I POZDRAWIAM SERDECZNIE!
Jadźka.

No widzisz!
Dojrzałość to odpowiedzialność, także za samą siebie. Zachowałaś się super dojrzale! Tak trzymaj.
I dbaj o siebie, a do mnie ślij dobre myśli:)
M.

27/02/2012 dobrego tygodnia

"Nie rozsypiesz się.
Nie rozpadniesz na kawałki.
Może człowiek jest najsłabszą trzciną, ale wszystko potrafi przetrwać.
I podnosi się
po każdym upadku.
Bo człowiek nie jest przypadkiem, pomyłką, ale darem.
I zawsze jest miejsce specjalnie dla niego.
Ty jesteś darem i skarbem. Bez Ciebie świat byłby inny."
a. bieńkowska
Trzymaj się kochana
Dobrego, lepszego tygodnia Ci życzę
Dobre myśli wysyłam ze zmożoną siłą:)
i uśmiecham się do Ciebie za każdym razem, gdy zerknę na filiżankę z kawą i sercem - którą zaczerpnęłam z Twojej strony i wstawiłam na mój pulpit (to taka moja świecka tradycja, bo przez te wszystkie lata przyzwyczaiłam się do "czerpania" z Ciebie, bo dla mnie też jesteś darem:)
Ściskam mocno
Małgosia

Są słowa, które leczą. Te mi pomagają. Niech korzystają z nich i inni, którzy tu zajrzą.
M.

 

27/02/2012 mój nieborak

Dobry wieczór Pani Marzeno :)
Mam na imię Kasia. Czytam Pani dziennik.
Jestem dziś dokładnie w takiej samej sytuacji jak Pani 20 lipca 2005 roku. Jutro czeka mnie druga operacja. Chciałabym niedługo otrzymać taką samą informację jak Pani w dniu 2 sierpnia. Czaruję rzeczywistość, mam nadzieję, wierzę w to. Odganiam złe myśli, pokonuję strach - ciężka praca ;)
Proszę trzymać za mnie kciuki i też zaczarować rzeczywistość - Pani to potrafi :)
Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.
Już niebawem od-kancerowana Kasia.

Kasiu, czaruje, czaruje.
Proszę Cię o znak.
Pamiętaj, że nie chorujesz, a zdrowiejesz i ten proces to ciężka ale opłacalna praca!
Jestem z Tobą.
M.

27/02/2012 list

Droga Pani Marzeno,
Dziekuję bardzo za odpisanie.
Czasem bywa po prostu za późno, by mógł się stać cud, ale nie oznacza to, że nie ma w tym jakiegoś sensu.
U mnie w rodzinie wiele osób chorowało na raka i mnie też czasem ogarnia strach. Normalne, takie ludzkie. Już miałam guza w kościach, ostatnio również w piersi i za każdym razem czekając na badania , ten okropny przerażający strach. Na szczęście wszystko ok i ulga, że to jeszcze nie po mne dzwonek, przynajmniej nie teraz.
Postanowilam odpisać, bo zgadzam się z Panią, że " bez szarości nie docenialibyśmy kolorów". Tak jest ze wszystkim. Teraz spędzam kilka chwil w Polsce i za każdym razem czuję, że te momenty nie byłyby tak ważne gdybym miała to na co dzień. Niestety tak funkcjonujemy, coś sie wydarzy, chorujemy i nagle zmieniamy sposób myślenia na świat, na nasze życie, odkrywamy co jest najważniejsze.
Potrzebujemy tych szarości, trudów by jeszcze lepiej przyjąć kolorowe szczęśliwe chwile, które prędzej, czy później zagoszczą. Ja przekonałam się, że tylko dzięki trudnosciom, które mnie spotkały jestem kim teraz jestem, a tego bym nie zamieniła na nic. Gdzieś przeczytałam, że to jacy jesteśmy jest wynikiem tego co nas spotkało, kto stanął na naszej drodze i jakie książki przeczytaliśmy :) Coś w tym jest.
Jutro jadę do Warszawy na 70 rocznicę ślubu dziadków mojego męża. Piękna rocznica, piękna miłość i taki cudowny przykład że można być ze sobą w szacunku i miłości tyle lat. Ostatnio byłam na pokazie filmu dokumentalnego o starości. Podczas spotkania z reżyserem jedna pani mu zarzuciła, że to nie jest prawda co on przedstawia, że to nie tak wygląda ta idealizowana starość.... Odpowiedział, że być może.. ale jemu wystarczy choć jedna osoba, choć jeden przykład, by wierzyć że wszystko jest możliwe. Ja też w to wierze.
Mam nadzieje, że będzie wkrótce bardziej kolorowo!! Tego Pani życzę z całego serca.
Pozdrawiam serdecznie
Marlen

Droga Marlen.
Wzrusza mnie miłość i szacunek, którym obdarzają się ludzie w związkach po latach.
To dowód na to, że dojrzałośc w relacjach jest możliwa. W tym zwariowanym świecie bez wartości to światełko nadziei.
Ściskam Cię, żyj pięknie!
M.

27/02/2012 ...

Kochana M.,
cieszą mnie każde słowa od Ciebie, nawet gdy nie są w pełni optymistyczne. Tak sobie myślę, że w nasze życie zakręty po coś są wpisane. Jestem teraz na Śląsku u przyjaciół na urodzinach ich córeczki.(...). Wiesz czuję się u tych ludzi wspaniale. Tyle dobra, ciepła i uśmiechu spotykam zawsze, gdy tu jestem. Wracam do domu zawsze naładowana energią, chociaż wyjazd bywa ciężki z powodu rozstania kolejnego z A. My ciągle trwamy. To już prawie 6 lat. Dziś spędziliśmy razem dzień. Nigdy nie myślałam, że zetrę się z trudną miłością, ale ile w niej trudu tyle i energii. A. wpływa na mnie bardzo dobrze i sprawił, że zmieniłam swój sposób patrzenia na życie.
(...)
Cieszę się, że wiosna blisko.
Czułam, że u Ciebie dzieje się coś złego, bo wpisy na www. o tym świadczyły. Życzę Ci kochana wyjścia obronną ręką z zakrętu, niech będzie jak najmniej bolesny i szybko się zabliźni. Chyba wiem, co czujesz... Zobaczysz pewnego dnia się obudzisz i poczujesz, że będzie lżej. Czas jest wszechmocny. Trzymaj się dzielnie i odpychaj złe myśli, bo one są naszym wrogiem. Ale przecież to wiesz. Ściskam.
Aldi

Aldi, najgorsze są zakręty, na które wpada się znienacka. Wypadłam ze swojej trasy. Nowej dopiero się uczę, ale wierzę w tę wszechmoc czasu. Bardzo.
Trzymaj się i miłość nawet trudna, to siła!
M.

27/02/2012

Witam Pani Marzeno, na wstepie tej krótkiej wiadomości chciałbym Pani napisać, że nie wyobrażam sobie, aby Pani nie pracowała w radiu z tak fantastycznym, ciepłym głosem, ale do rzeczy, Nie mam przyjemności pracować w Polsce, ponieważ jestem kierowcą międzynarodowym, jeżdżę po Unii Europejskiej i rzadko bywam w domu, za to radia słucham w miarę możliwości (internetowego) również Zetki. Firma, w której pracuje znajduje się w Holandii, w kraju, w którym muzyka trance jest tak powszechna jak u nas pójście do kościoła w niedzielę. Proszę sobie wyobrazić, jakie zdziwienie mnie ogarneło słuchając kilka miesięcy temu stacji holenderskiego radia 538, podczas piątkowego setu pewien DJ (niestety nie znam nazwiska) w swój piątkowy set wstawił pani głos, z nieznanej mi pani audycji radiowej, przez moment poczułem się jak w domu. Nie wiem, czy ta informacja jest na tyle ważna aby ją komentować, ale wydaje mi się, że Pani głos zasługuje na uwagę, zresztą kariera Oprah Winfrey zaczęła się od radia po przeczytaniu krótkich wiadomości, pozdrawiam serdecznie Panią oraz całą załogę Radia ZET, życzę sukcesów a przede wszystkim zdrowia,
best rgds. dk

Hej!
Chyba wiem o czym piszesz.
To ten miks?
http://www.beatport.com/release/noti-verisi/816320
Swoją drogą to miłe, że ktoś nie znając polskiego używa fragmentu wywiadu tylko z powodu melodyki, brzmienia głosu, czy jakiegokolwiek innego powodu. Fajnie być taką inspiracją.
Szerokości! I dziękuję za wszystkie miłe słowa.
M.



 

 

 

 

 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 13 - 18 z 93
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 8 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak