Wydarzenia

PodglądWystarczy jedno, aby zmienić bieg pozostałych. Czasem jego wagę dostrzegamy dopiero po latach.
Pewnego dnia mój kolega ze studenckiego radia powiedział : "w Warszawie powstaje jakaś prywatna stacja radiowa, chodźmy na spotkanie, jak nam się nie spodoba wyjdziemy".
To wtedy pierwszy raz zobaczyłam Andrzeja Woyciechowskiego, Janusza Weissa, a wśród tłumu zainteresowanych Szymona Majewskiego i Wojtka Jagielskiego.
Nie sądziłam, że to mało znaczące wtedy wydarzenie skieruje moje życie na nowe tory. Zmieni plany i wpłynie na marzenia.
Czasami zastanawiam się niczym filmowy scenarzysta - co by było, gdybym zamiast na spotkanie na Nowym Świecie wybrała się na herbatę do koleżanek z akademika.



One mąż show PDF Drukuj Email
„Och Szymon” mogłabym napisać recenzując jego monolog „One mąż show” w Och teatrze. Pierwsi będą w teatrze ostatnimi. Znam Szymona od 25 lat. Sama się dziwie, że tak długo…i w związku z tym... nie dziwię się, że tak późno poszłam „na niego” do teatru. Wiem kiedy w jego życiu pojawiły się: Magda, dzieci, kolejne prace, telewizja, reklama, radio, internet i wreszcie teatr. Szymon ma to do siebie, że chociaż mija czas, a wraz z nim, bywa, mijamy się i my, to on jest ten sam. Niezmienny. I takiego samego zobaczyłam na scenie w „One mąż show.” Scenki, które najpierw opisał w felietonach, a na co dzień odgrywa nam na korytarzach radia, uporządkował, udramatyzował i z mega wdziękiem przedstawia w teatrze, no dobrze w Cafe Teatr. Ale do sceny już blisko. :) Puszcza oko do publiczności żartując sobie ze współpracy z opiekunką występu Krystyną Jandą. Rewelacyjnie parodiując jej mimikę i język ciała. To samo zresztą robi ze swoją żoną Magdą. Ktoś mnie zapytał po co Szymonowi teatr ze stand upem o własnym związku? Bo buzuje mu pod kopułą. Bo nie potrafi ustać w miejscu. Bo pomysły wylewają się z niego w iście kosmicznym tempie. On musi, inaczej się udusi. I dobrze, bo jak się okazuje ma niesamowity zmysł obserwacji. To co zauważa w swoim małżeństwie jest dość powszechnym doświadczeniem. Dlatego sala pęka ze śmiechu, bo nie śmieje się z Szymona ale z siebie nawzajem. Ja też się śmiałam, bo wiem co to znaczy, gdy mężczyzna kupuje NIE TE ziemniaki. I nie OD TEJ baby. Szymon bawił przez 1,5 godziny. Na premierze stracił poczucie czasu i gadał przez 2 godziny. Niektórzy mówią, że to za długo. Może mają rację, bo ile można się śmiać z mężczyzny uciemiężonego przez kobietę?:) Pary faktycznie mogą mieć ochotę, by już wyjść z teatru, żeby odebrać swoje punkty Vitay za wspólny wieczór. ( o co chodzi wiedzą ci, którzy „One mąż” już widzieli, albo dowiedzą się ze spektaklu) Bez względu na staż małżeński polecam, a Szymonowi gratuluje bystrego oka i ucha.
 
25 Urodziny Armii PDF Drukuj Email

Armia i przyjaciele. Kryzys, Izrael, Moskwa, Deuter, 2Tm 2,3.

To święto mojej przeszłości.
Okazja do podpatrzenia jak się ma dawna miłość, dawny bunt, wiara i dawna muzyka
To konfrontacja tego co było, z tym co jest.
I chęć popatrzenia na chłopaków, którzy teraz są mężczyznami.
Jak się zmienili.
Co wyrył na ich twarzach czas. Kto ich teraz słucha i czy rozumie, czuje.
Czy oni sami są wciąż autentyczni z tamtym buntem w nowych czasach.
Chciałam żeby była tam ze mną towarzyszka z tamtych lat.
Nie zdecydowała się. Czy takie dotknięcie siebie dawnej boli?
Bo przecież niemożliwe, że nie chce się pamiętać...
Niektórych twarzy nie widziałam od tamtych festiwali, koncertów i tamtych spotkań. Zostały we mnie takie jakie były wtedy.
Z zadziornym, swobodnym spojrzeniem, pomimo małej liczby swobód wokół.
Pierwsze wzruszenie dopadło mnie, gdy pod scenę wylegli bardzo młodzi ludzie i zaczęli pogować do bardzo starych kawałków.
A potem już liczyło się wszystko. Nie tylko muzyka.
Obserwowałam dawnych załogantów, którzy na te okazję założyli czarne t-shirty. Możliwe, że teraz mają w szafach głównie garnitury. Patrzyłam na ich dzieci, które wychowane na muzyce rodziców przeżywały ją tak, jak ich "starzy" kiedyś tam. Do tego punks not dead. Dla starych i młodych.
Dla wszystkich liczy się to samo, zupełnie jak w pięknym filmie "Wszystko co kocham"- miłość, przyjaźń, muzyka. Te wartości nie ulegają przeterminowaniu. Fajnie jest popatrzeć na przekazywanie pałeczki.
A ci ze sceny?
Podziwiam tych, którzy zostali wierni muzyce i nie oceniam tych, którzy wybrali inaczej,albo za których wybrało życie.
Jakoś szybko wszyscy dorośliśmy...Nie wiedziałam co z nimi, co u nich, każdy poszedł w swoją stronę.
Niektórych nie poznałabym na ulicy. Niektórych już nie ma.
Żal mi było stamtąd wychodzić.
Przypomniałam sobie jak ważna od zawsze była muzyka i jak dużo w jej świecie było wolności, którą oddychałam.

 
https://www.facebook.com/Glosmchelminiak
Odwiedza nas 8 gości
Razem:
2003-2015 © Marzena Chełminiak